• Wpisów:117
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 19:28
  • Licznik odwiedzin:41 223 / 2188 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hej, miśki!
Boże, jak dawno mnie tu nie było! : O
Przepraszam, ja mam tendencję do zaniedbywania blogów etc.
Cóż, zacznę od tego, że w moim życiu dużo się zmieniło. Zakończyłam wiele rozdziałów i zaczęłam nowe w swoim życiu.
Moja "miłość" do 1D wciąż nie przeszła i obawiam się, że jest to choroba do końca życia, haha
Cóż, w 2009 roku byłam straszną fanką Justina do końca 2011 roku, potem było dużo na mnie hejtów, bo lubianym dzieckiem w klasie i szkole nie byłam, więc przestałam go słuchać {omg, żałuję} W wakacje 2012 roku rozmawiałam na koloniach z Boy Belieberem i ta rozmowa doszła do mnie dopiero jakoś w październiku. Odnowiłam moją miłość do Justina, nadrobiłam wszystko i tak myslę, że jestem Directionerką i Belieberką, ale to już nie jest ważne.
Zbliżają się wakacje, więc postanowiłam tutaj wrócić na jakiś czas.
Pisałam jakiś czas temu, że pinger mnie denerwuje, ale nie mogłabym stąd odejść na zawsze. Po jakimś czasie i tak bym wróciła
Myślę, że mogłabym pisać tutaj jakieś opowiadanie, ale to się jeszcze zastanowię nad tym. Obecnie prowadzę dwa blogi, jeden {z Justinem} cieszy się dużą liczbą czytelników i jestem z tego zadowolona. Może... Jeśli macie czas, to wpadnijcie
1. http://life-can-surprise.blogspot.com/
2. http://give-me-yoour-heart.blogspot.com/

Och, no i pisałam tutaj chyba na początku września, że MOŻLIWE, że pojadę do Londynu do brata i wiecie co? Plany wypaliły i pod koniec lipca zawitam w Londynie, nie wiem na ile, ale ważne, że będę tam! Smutno mi, że nie spotkam 1D, ponieważ mają trasę czy coś i no wiecie koncertują, a w UK praktycznie w wakacje ich nie będzie. Ale c**j z tym, zobaczę Muzeum woskowych figur, Big bena, obejdę chyba wszystkie sklepy {w tym z 1D}, Starbucks, MilkShake City etc.

I jeszcze jedna rzecz. 25 marca - ta data chyba na zawsze będzie kojarzyła mi się z jednym... Koncert Justina! Macie zdjęcie na dowód, że byłam i widziałam go na żywo {fduibhfgiubhfuibhifubhgb}

Jeśli macie jakieś pytania to macie aska: http://ask.fm/umbbieber
a mój twitter to: @biiebsily

Tak btw, to nie wiem, czy ktoś oprócz mojej Horselandii wchodzi tu jeszcze i sprawdza, czy jestem, ale miło by było, gdybyście pod tym postem polecali swoje opowiadania na pingerze, czy wasze ogólnie blogi, chciałabym wszystko tu odnowić no i wiecie
Pozdrawiam cieplutko!
  • awatar Gość: Dwa słowa, aby otworzyć wszystkie drzwi i miłości uśmiech. Tak uśmiechać i rozprzestrzeniać miłość w tym roku. Nadchodzący rok będzie z całą szczęścia życzę błogosławićSzczęśliwego Nowego Roku. http://member.my-addr.com/uploads/images/45678.gif
  • awatar wyczuwam melanż ♥: fajnie że masz zamiar wrócić. ;D i super ten blog z opowiadaniem o justinie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zostały dwa tygodnie do wakacji. Nauczyciele nie pytają, nie ma sprawdzianów ani kartkówek. Właśnie dlatego chodzę do szkoły. Będę miała calutkie dwa miesiące na odsypianie całego roku.
Jak zawsze szłam z Nathalie do szkoły. Nie chciałyśmy chodzić, ale... Właściwie nie byłyśmy do tego zmuszone. Mogłyśmy zostać w domu, oglądać filmy bądź wyjść na dwór z kumplami. Tyle, że ci kumple również chodzą do szkoły. Weszłyśmy do środka budynku i od razu szatniarki nas przywitały. Mówiłam już, że w tej szkole jesteśmy dosyć znane? Nie. To mówię. Nie przeszkadza mi ta "sława" wręcz przeciwnie. Lubię być rozpoznawalna. Podeszłyśmy jak zawsze do naszej grupki i przywitałyśmy się. Ja i Nath byłyśmy w 2 gimnazjum. W naszym roczniku jest jeszcze Michael. Czwórka pozostałych jest z najstarszej klasy. Dokładnie to Angelika, Max, Patrick i Louise. Dziewczyny nie tyle co są naprawdę śliczne, to w dodatku dosyć miłe. Chłopcy, jak to oni. Trochę chamscy trochę mili. Przynajmniej dla nas, innych ludzi traktują zupełnie inaczej...
*tydzień później*
- Został tydzień szkoły i postanowiłem urządzić najlepszą domówkę... Lepszą niż ten twój projekt x- uśmiechnął się Max patrząc na mnie. Pokazałam mu język, a on w zamian pocałował mnie w policzek.- pomożecie mi, nie?
- Czemu nie- odparła Louise.
- Nie mam wyjścia- zaśmiałam się.
- No ty nie masz wyjścia, masz rację - mruknął mi do ucha i objął ramieniem. W naszej "grupce" była tylko jedna para- Ja i Max.
- A kiedy dokładnie ta twoja imprezka?- spytał Michael.
- W sobotę- odpowiedział.
*następny dzień*
Nathalie podbiegła od razu do dziewczyn, które czekały na resztę chłopaków, a ja podeszłam od razu do Maxa. Uśmiechnął się do mnie słodko i wystawił szeroko ręce, robiąc mi miejsce, bym mogła się przytulić. Objęłam go delikatnie, chłopak zrobił to samo całując mnie w czubek głowy.
- Moja imprezka się zbliżaaa- szepnął mi do ucha, a ja się zaśmiałam. Podniosłam głowę, a on złapał mój podbródek i złączył nasze w namiętnym pocałunku.
- Cieszysz się bardziej tą swoją domówką, niż mną- jęknęłam kiedy złapał mnie za rękę i podeszliśmy do reszty.
- Wydaje ci się, skarbie- uśmiechnął się łobuzersko.
- Muszę się w coś wystroić, kochane idziemy na zakupy w piątek- zapiszczała Louise. Pokazałam kciuka w górę. Michael i Nathalie poszli na lekcje, tak samo jak Patrick, Angel i Lou.
- Chodź na wagary- spojrzał na mnie mój chłopak.
- I tak mam przewalone, a to ostatki dni- westchnęłam.
- Proszę- jego oczy zrobiły się większe. Przysunął swoją twarz do mojej i musnął moje usta.- Prooszę- powtórzył.
- Och już dobrze- wywróciłam oczami i wyszliśmy z budynku.


________
Strasznie przepraszam, za takie zakończenie. Spodziewałyście się pewnie czegoś OCH ACH, O KURWA ALE ZAJEBISTE. Ale u mnie nigdy tak nie było i nie będzie : D
Coś napisałam, obiecuję, że kolejny rozdział będzie o wiele lepszy. To są początki i mam nadzieję, że docenicie to coś (:
Jakieś pytanie, to piszcie.
Aha i ... no tak, na razie nasza bohaterka jest z Maxem, zaskoczeni ? Chociaż troszkę ? Nie ? Kurcze :c
Następny rozdział za pewne za tydzień + kiedy będzie co najmniej 8 komentarzy (:
Pozdrawiam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
"W końcu nadszedł ten dzień - przeprowadzka do Londynu. Dzień - 20.06 zapamiętam na zawsze. Tak czuję. Mimo, iż mieszkam w Liverpoolu, wolałam mieszkać w Londynie. Tak jakoś...
**
Minął dobry miesiąc, a my zdążyliśmy się tu zadomowić. Rodzice na początku nie byli pewni, czy się uda. A jednak. Jak zwykle wyszło na moje.
**
Pewnego dnia szła przez park popijając kawę ze Starbucksa. W drugiej dłoni zaś trzymałam swojego iPhone, a w uszach miałam słuchawki, z których leciał jeden z kawałków 1D... Tak btw*, jestem ich największą fanką- Directionerką. Tak, jestem Directionerką...
Szłam spokojnie przez ten park, kiedy usłyszałam głuche "uważaj!". Obejrzałam się tylko i nie zdążyłam nic zrobić, ponieważ piłka leciała prosto na mnie. Dostałam w głowę, kawę upuściłam i niezdarnie spłynęła po mojej nowej bluzce. Upuściłam również telefon. Spadł na ziemię powodując pęknięcie szkiełka. Upadłam na zimny chodnik, nie za bardzo kontaktując.
- Kurwa mać - wysyczałam widząc moją ulubioną bluzkę, oraz telefon.
- Tak mi przykro!- usłyszałam przestraszony i zachrypnięty głos. Skąd znałam ten głos...- Nic ci nie jest?
Podał mi rękę, a ja się otrzepałam. Dopiero kiedy usłyszałam jego kolegów spojrzałam na niego.
Moim oczom ukazał się we własnej osobie Harry Styles, a za nim reszta członków z zespołu.
- Mi nic, gorzej z bluzką i telefonem - westchnęłam nie mając nawet siły na jakąś chamski tekst, który by ich zgasił.
- Ile to kosztowało?- spytał z powagą w głosie. Myślałam, że żartuje, ale kiedy zobaczyłam, jak wyciąga portfel zaśmiałam się sarkastycznie i pokręciłam głową.
- Nie fatyguj się, przeżyję- mruknęłam i podniosłam kubek po kawie wyrzucając do kosza.- Chyba powinnam się cieszyć, że widzę swoich idoli, ale straciłam na to ochotę - powiedziałam szczerze i ich wyminęłam.
- Wiesz kim jesteśmy?- spytał Louis powodując, że przystanęłam w pół drogi. Odwróciłam się delikatnie i spiorunowałam go wzrokiem.
- Nie wiem, co w mojej wypowiedzi jest niezrozumiałego- burknęłam i wywróciłam teatralnie oczami. Chłopak wyszczerzył się do mnie promiennie.
- Tak przy okazji to ja wykopałem piłkę i ona uderzyła cię... I chciałem cię przeprosić. To nie było specjalnie - przejął się Lokowaty.- Ja ci naprawdę oddam... Chociaż za telefon.
- Och, przestań. Nic się nie stało. To tylko telefon, nie samym urządzeniem człowiek żyję. Zresztą mam gwarancję i naprawią mi go za darmo- wyjaśniłam śmiejąc się z miny Stylesa.
**
Niektórzy twierdzą, że to przeznaczenie, jednak ja twierdzę, że to zwykły przypadek...
Tak dobrze myślicie... Tak, chodzę z Harrym Stylesem... Tak, z tym Harrym. Ale jaja, nie? Kto by pomyślał, że takie szczęście mnie spotka?"
- Alex, wstawaj!- usłyszałam melodyjny głos mojej matki.
No tak mogłam się spodziewać, że to kolejny sen, który mimo wszystko cholernie rani. Bo miliony fanek chciałyby być dziewczynami, któregoś z nich. Jednak trafi się to nielicznym... A te dziewczyny będą cholernymi szczęściarami. Ja mogę tylko o tym pomarzyć... No w moim przypadku mogę tylko o tym śnić.
Ten sen ukazuje moje największe marzenia, zresztą nie tylko moje. Przecież innych dziewczyn też. Najgorsze jest to, że te marzenie się nie zrealizują.
Mimo tego, wierzę, że jednak się spełnią. Nie mam nic do stracenia, prawda? A żyje się raz. Warto spróbować, bo nigdy nie wiadomo...


________
Hejeczka (:
No i w końcu startujemy z nowym opowiadaniem (: Och, mam tyle pomysłów, boję się, że niedługo wygasną. Ale oby tak nie było.
Prolog inny niż zawsze. Wpadł mi właśnie taki pomysł. Nie jestem pewna co do piewrszego rozdziału, ale pojawi się dopiero wtedy kiedy zobaczę pod tym wpisem co najmniej 8 komentarzy.
  • awatar Olivia (Liv) ♥: Taa... Nie czytałam tamtych i chyba nie będę <sorka> ale to dlatego, żę nie zdążę xd. Widzisz ma osiem komentarzy, a soryteraz dziewięc, więc PLISSS napisz kolejny, bo ten jest GENIALIASTYCZNY <jak to mówi moja matematyczka :D>. No prose pisz :P.
  • awatar wyczuwam melanż ♥: zapowiada się super. ;D
  • awatar horselandia: no malinki i jagódki... nie mogę się doczekać dalszych części! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 



Alexandra Johnson, 16 lat.
Mieszkanka Liverpoolu.
Jej życiową pasją jest jazda na deskorolce, oraz gra na gitarze. Jest osobą pewną siebie, o mocnym charakterze.
Nie pozwala sobą pomiatać, a ludzie zazdroszczą jej determinacji i tej siły walki. Jeśli coś chce, to dąży do tego, aż w końcu zdobędzie sam szczyt.
W szkole jest jedną z najbardziej znanych, ponieważ jest w dosyć popularnej paczce. Ma powodzenie u chłopaków, jednak ona jest dosyć wybredna co do nich.
Nienawidzi u ludzi dwulicowości i kłamstwa. Sama mimo, iż jest typem małej egoistki nie toleruje kłamstwa. Jednak w głębi duszy jest naprawdę miłą dziewczyną.
Kocha zespół- One Direction. W jej typie jest Malik, jednak ona woli z charakteru i wyglądu Harrego. Mimo, że gdyby spotkała chłopaków nie chciałaby zdjęcia czy autografu. Bo dla niej liczy się to, że ich zobaczyła, a niegłupi papierek, który może się zgubić, lub zdjęcie, które może przepaść. Postanowiła, że nawet jeśli by ich spotkała, byłaby sobą - czyli osobą chamską i oschłą.

Nathalie Swan, 16 lat.
Najlepsza przyjaciółka Alex. Na ogół wredna, bezuczuciowa i samolubna. Jednak w głębi duszy cudowna i kochana dziewczyna. Miała chłopaka, ale zdradzał ją, więc skończyła z nim. Często ją nęka i szantażuje, jednak jest dosyć silna, żeby mu się przeciwstawić.
Jej życiową pasją jest taniec i śpiew. Bez tych dwóch rzeczy raczej nie poradziłaby sobie w życiu, ewentualnie z bezsilności zaczęłaby ćpać, lub się ciąć. Jej rodzice są narkomanami, więc mieszka u Alex.
Niedługo życie Alex i Nathalie obróci się o 180stopni...



One Direction.
Niall Horan, 19 lat.
Harry Styles, 18 lat.
Liam Payne, 19 lat.(ma dziewczynę Danielle)
Louis Tomlinson, 21 lat.(ma dziewczynę Eleanor)
Zayn Malik, 19 lat. (ma dziewczynę Perrie)

____________
To na razie z tych bohaterów. Jak ktoś będzie to będę pod rozdziałem dodawała (:
Mam nadzieję, że wam się spodoba i liczę na kilku czytelników...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
UGH. I się zaczęły próbne testy :'
Dzisiaj : polski, historia i WOS.
Proste. To dobrze.
Myślałam, że mi gorzej pójdzie, ale wcale tak źle mi nie poszło... Oprócz rozprawki. Rozprawkę spierdoliłam. Ale trudno, jakoś mało mnie to obchodzi. To tylko próbne, one mają cię przygotować to tych prawdziwych..
Jutro będzie fizyka i matma - czyli moi wrogowie number one.
Boję się, nie powiem. Wiem, że to tylko próbne, ale mimo wszystko. Boję się chyba raczej tego, że nic nie napisze i będzie wstyd.. Oby tego nie było. Obym coś napisała.
Zobaczymy (:
A w środę mój kochany angielski. To, że uwielbiam ten język nie znaczy, że dobrze go napiszę. Pewnie spartolę to jak zwykle. Bardziej boję się e-maila, bo na pewno będzie. Muszę go dobrze napisać, bo nauczycielka z angola będzie dawała za to ocenę. Tak samo jak facetka z historii będzie sprawdzała historię- testy i da ocenę.. Obym miała dobrą, przyda mi się..
Przez ostatni miesiąc nic się nie zmienił u mnie. Ciągła monotonia.. Urozmaiciłam moje ściany, mama kupiła mi płytę TMH i teraz będę prosić o płytę na gwiazdkę Rity Ory i Eda Sheerana. O tak, wtedy będę w 7 niebie. (:
Mam dla was dobrą wiadomość. To znaczy nie wiem czy się z niej ucieszycie czy nie, ale postanowiłam po próbnych testach zacząć pisać opowiadanie. Nie wiem kiedy napiszę prolog, muszę najpierw zastanowić się nad tym o czym to ma być. Nie będę pisać "na spontana" bo nie wyjdzie mi...
Dzisiaj właściwie nie było tak źle. Wręcz przeciwnie, było nawet spoko. Egzamin nie było taki trudny jak można się było spodziewać. Był dosyć łatwy, mówię poważnie. Ale jestem pewna, że jutrzejszy ze ścisłych będzie gorszy. I na pewno na nim polegnę, ale nadrobię to w angielskim.
Dobrze, że dzisiaj mam korki z matmy i fizyki. Poproszę panią, aby mi wszystko z 1 i 2 gim przypomniała. Ehh, to będzie mój najdłuższy tydzień (:
Ale dam radę. Posiedzę do 15 na kompie. Odpocznę, że tak powiem. A później pouczę się do ścisłych.
Nie wiem co jeszcze pisać.
Co tam u was?
Zdarzyło się coś?
Jak coś chcecie piszcie śmiało w komentarzu, prywatnej wiadomości bądź na mojego tt: @trololllol.
Żebyście się nie nudzili, posłuchajcie sobie :
Kocham tą piosenkę, jest cudowna..
Nie ważne. To na razie tyle. Myślę, że prolog będzie w sobotę lub niedzielę. Tylko, żeby mi pomysł wpadł do głowy (:
Do zobaczyska : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ja dziś tak krótko.
Chciałam zaprosić was na Bloga HazzyFazzy, który dopiero zaczyna swoją przygodę
Blog jest o jakiejś tam dziewczynie, a jednym z głównych bohaterów jest........ Panie i Panowie... Justin Bieber! Jeśli lubisz tego Kanadyjczyka to zajrzyj. Został napisany pierwszy rozdział, a drugi... już będzie niedługo!Serdecznie zapraszam! ---- > http://alaylm.pinger.pl/
  • awatar horselandia: tak, tak ja już o niej wiem i czytam wszystko! a do szpitala lecę znowu, już 3 raz na serce i nadciśnienie z tym związane... : ( 3-4 dni, 35-37 km. od domu, konia i znajomych... makabra.
  • awatar horselandia: chętnie wpadnę!
  • awatar Swaggyx: Um wzruszyłam sie :') dziękuję to dla mnie ważne
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
W tym momencie stwierdzam fakt, że moje uzależnienie od blogów jest ogromne. Zamiast wymyślać kolejne rozdziały będę od czasu do czasu do was pisać.. No może nawet dodam jakieś imaginy, co wy na to? Ogólnie blog wciąż zawieszony :3

Jak tam wgl szkoła mija? Ile jedynek złapałyście?
Jezu. Wczoraj ide szkoły i dowiaduję się, że na drugim wf gramy mecz w siatkówkę z chłopakami. z 3. LICEUM -.- Myślałam, że zrobię krzywdę mojej wfistce. Ale grałam. Jestem rozgrywającą, czyli trochę ważną osobą, więc tak czy siusiak musiałam grać (a to peszek) I zgadnijcie co zrobiłam. Tak. Wybiłam palca. A dokładnie kciuka XD Teraz ledwo co tu piszę ale daje radę (:
To, że przed meczem mówiłam, że mogę wybić palca nie miałam na myśli PO meczu tylko PRZED. No ale wybity jest (: Jestem głupia bo się z tego cieszę. Przynajmniej na wf nie muszę chodzić i w końcu może ogarnę wszystkie blogi i naukę. W końcu jakiś plus.
Zabawne. Minął dopiero 1 miesiąc a w moim życiu oczywiście prywatnym działo się tyle rzeczy. Zdążyłam już "poznać" moje przyjaciela od tej właściwej strony. Pieprzony egoista chciał mnie zmienić, żeby mu lżej w życiu było. Bicz Plis, jestem sobą i nie będę się zmieniać dla jakiegoś idioty.. Przyjaciółka, a właściwie koleżanka (ona nigdy nie uznaje przyjaźni. W moim wypadku mnie też.) ma mnie ostatnio w dupie i unika mnie jak tylko może. A odzywa się do mnie tylko jak chce iść do sklepa lub gdzieś indziej. LOL. Taką znajomość to sobie w dupe można wsadzić. Tak szczerze nie potrzebuję nikogo.. Został mi rok w gimnazjum. Napiszę te pieprzone testy, które i tak zjebie znając życie i idę gdzieś w hen daleko do liceum lub technikum..
Właściwie to mam swojego bloga, a właściwie trzy. Mam HazzeFazze z którą kiedyś się spotkamy (PAMIĘTAJ XD) I mam twittera, od którego się uzależniłam. Powiem szczerze, że w necie są zajebistsze osoby. Bardziej rozumiejące i wgl. Niż w realu... Eh, no ale takie życie.
Dobra nie zanudzam was XD
Opowiadajcie co tam u was (: Zadawajcie mi jakieś pytania, jakiekolwiek odpowiem na wszystko.
PS. Kocham Was bardzo za tyle odwiedzin. Fajnie tak wejść po kilku dnia na bloga i zobaczyć tyle wejść. @Horselandia - Jesteś taką cudowną osobą, że potrafisz mi poprawić humor na cały dzień. A to dzięki zwykłemu komentarzowi : *
  • awatar Swaggyx: UOOO TAK spotkamy się i wtedy imaginy się spełnią ♥
  • awatar horselandia: Moje oceny? hmm. same 2 (jedna 3- :)) i trzy 1... z matematyki, geografii i angielskiego. codziennie idę coś poprawiać. Na dodatek nie radzę sobie z własną przyjaciółką i jakoś tak coraz bardziej czuję się... samotna ale dam radę. Cieszę się się że o mnie/nas pamiętasz. Mam do Ciebie pytanie jak Ty sobie radzisz z nauką i przygotowywaniem do testów? :) No i cieszę się że cię 'uszczęśliwiam' zwykłym komentarzem. Mam nadzieję że będzie tak zawsze <3 Gooooorące całuski do Ciebie! : *
  • awatar Sℓeeρing Beaυtу: cuuuuudowny wpis♥ <zapraszam do znajomych>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Od razu, z samego początku was serdecznie przepraszam. Niedawno dowiedziałam się, że próbne testy są w połowie listopada. Co za tym idzie: trzeba szybciej ogarnąć materiał. Muszę go dobrze napisać, mimo, iż to jest tylko próbny. Muszę zobaczyć swoje "umiejętności" jeśli takowe mam.
Jest mi cholernie smutno, ale to kiedyś musiało się stać. A dokładnie: Zawieszenie bloga.
Tak dobrze widzicie, Zawieszam go. Strasznie mi ciężko, ale muszę. Wrócę, obiecuję. Od czasu do czasu może tu będę coś pisała, ale póki nie zaczną się u mnie ferie, bądź święta nic tutaj nie dodam. Poza jakąś luźną notatką typu : Ktoś ma urodziny czy coś.
Będę tu zaglądać jak znajdę czas i postaram nadrobić wszystko co mi umknęło (chodzi o wasze opowiadania i wpisy).
Chciałam wam podziękować za te piękne miesiące, które z wami spędziłam i mam nadzieję, że te miesiące będą się ciągnąć cholernie długo.
Oczywiście nie usunę Pingera, związałam się z nim. I dzięki niemu poznałam HazzaFazza, z którą mamy odpały na gg, a niedługo już na skypie: ) KOBIETO POPRAWIAJ TE OCENY, BO WIECZNIE BĘDZIESZ MIAŁA KARĘ! (to tak PS.)
Mam już kilka 1, a to dopiero pierwszy miesiąc minął, tak więc czy tego chcę czy nie, muszę spiąć dupę i wziąć się za naukę. MUSZĘ w miarę dobrze napisać te testy sprawdzając samą siebie czy jestem gotowa na te prawdziwe, te co będą w kwietniu. Po prawej stronie w jednej z kolumn jest moje gg, jeśli chcecie pytajcie o cokolwiek.
PS. Bardzo wam dziękuję, że mam 34 obserwujących. TO NAPRAWDĘ DUŻO.

Jestem tu z wami 132 dni, a licznik odwiedzin wynosi : 2 971. Nawet nie wiem kiedy to wszystko minęło. Oczywiście nie odchodzę od was i niebawem powrócę. Nim się obejrzycie już będę z wami.
PS2. Tamto opowiadanie nie zostanie dokończone. Nie miałam ochoty go pisać i ciężko mi się cokolwiek wymyślało. Nie mam pomysłów na takie opowiadanie.. Więcej mi wchodzi z 1D : pp.
No nic. Chciałam się jak na razie z wami pożegnać i czekam na wasze wpisy, muszę wam coś skomentować, prawda?
BARDZO, BARDZO, BAAAAARDZO WAS KOCHAM I DZIĘKUJĘ WAM ZA TE SPĘDZONE CHWILĘ.
Do zobaczenia : ***
  • awatar horselandia: Łoo! Będę tęsknić i ze zniecierpliwieniem czekać na Twój powrót, bo MUSISZ wrócić! powodzenia w pisaniu testów i w ogóle nauce. +tyle odwiedzin i subów bo jesteś cudownie wspaniała. Całuję gorąco. Czekam! : **
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Poczułam, że coś, a raczej ktoś liże mnie po nosie. Otworzyłam delikatnie oczy i zobaczyłam przed sobą Killera. Uśmiechnęłam się w stronę psa i zaczęłam go głaskać.
- Tak bardzo nie chcę cię oddawać- szepnęłam, a wtedy usłyszałam czyjś głos w głowie.
"Wolałbym zostać tu z tobą, a nie jechać do domu bez ciebie".
Zdezorientowana usiadłam na łóżku i wpatrywałam się w psa.
" Tak to ja, twój Killer. Dziwne mi imię dałaś... Tak w ogóle to ty słyszysz co myślę?"
Kiwnęłam głową, a mój psiak zaczął merdać ogonem.
"To dobrze. Ta kiełbasa co mi wczoraj dałaś była okropna... Ale nie ważne. Musisz mnie oddawać rodzicom?"
- Muszę, przepraszam- posmutniałam.
"Rozumiem, ale masz o mnie pamiętać, zgoda?"
- Nigdy przecież o tobie nie zapomnę, głupku- zaśmiałam się cicho, żeby nie obudzić przyjaciółki. Przytuliłam psa.
" Weź bo się rozkleję, a nie lubię jak z nosa cieknie mi katar... To męczące."
Wybuchnęłam śmiechem budząc przy tym Emilie.
- Weź bądź ciszej- wymruczała i spojrzała na mnie.
- Emi- spoważniałam.- Czy to możliwe, że słyszę jak Killer do mnie gada?
- Słyszysz go?- usiadła na łóżku. Pokiwałam głową, a ta wytrzeszczyła oczy.- O mój Boże!- krzyknęła i wyskoczyła z łóżka chwytając mnie za rękę.- Szybko, chodź!- pisnęła i wybiegłyśmy z pokoju.
- Gdzie ty mnie ciągniesz?!- wrzasnęłam patrząc na ludzi, którzy gapili się na nas jak na idiotów. Przecież byłyśmy w piżamach.
- Do Królowej- pisnęła i wbiegłyśmy do ogromnej sali. Tam dziewczyna przystanęła i ukłoniła się. Zrobiłam to samo i podeszłyśmy do Królowej.- Esmee, mam ważną wiadomość.
- No chyba faktycznie ważna, że witam was o tak wczesnej porze.
- Bo... Nathalie słyszy głosy zwierząt.
Esmee wstała z tronu i podeszła do mnie.
- Czy to prawda, Nathalie?
- Słyszałam mojego psa w myślach- odpowiedziałam.
- Naprawdę?- kobieta rozchmurzyła się i przyglądała mi się uważnie. Widziałam jak strażnicy szepczą coś do siebie patrząc na mnie.- Bardzo ciekawie... Wieczorem, gdy wszyscy rodzice wyjdą z Domu Ciemności masz stawić się tutaj, dobrze?
- Dobrze- uśmiechnęłam się i wyszłyśmy.- O co chodzi?!- krzyknęłam kiedy drzwi do sali się zamknęły.
- Esmee przez ponad 100 lat szuka "Naznaczonej", która potrafi rozmawiać ze zwierzętami. Nikt inny nie ma... tej mocy...

________
Rozdział krótki, ale stwierdziłam, że dobry momenty żeby skończyć ten rozdział.
Co tam u was? Jak szkoła? To już miesiąc prawie minął od początku roku szkolnego... Jeszcze dwa miesiące do grudnia i piszę testy gimnazjalne... Dlatego obawiam się, że będę baardzo rzadko dodawała rozdziały. Chcę ten próbny test w miarę dobrze napisać, żeby sprawdzić mą wiedzę XDD.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Zostałam otagowana przez malax11.pinger.pl
-Nominuj kilka blogów, które, Twoim zdaniem, na to zasługują,
-Poinformuj o tym fakcie autorów nominowanych blogów,
-Ujawnij 7 faktów o sobie,
-Podziękuj nominującemu blogerowi u niego na blogu,
-Pokaż Versatile Blogger Award u siebie na blogu.

1. Uwielbiam One Direction #TrueDirectioners.
2. Jestem uzależniona od komórki i twittera.
3. Moim marzeniem jest wyjechanie do Londynu na stałe.
4. Jestem strasznym leniem.
5. Moja ulubiona liczba to 69
6. Nienawidzę swojego ciała.
7. Jedyną rzeczą jaką lubię w sobie (właściwie to dwie) to oczy i włosy.

Nominuję wszystkie osoby, które to czytają! (: Sorki, nie mam czasu na to, aby pisać i wgl... Weszłam tylko nachwilę.
Jeszcze raz dzięki za nominowanie mnie horselandia !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Następnego dnia ubrana już wyszłam z pokoju razem z Emi. Dzisiaj miałam jakieś zajęcia samoobrony... Trochę się denerwowałam, bo nigdy się nie biłam, poważnie. Zjadłyśmy śniadanie, a następnie podprowadziła mnie pod moją salę. Niepewnie weszłam do środka i widząc "nauczyciela" zamarłam.
- Nathan?- zdziwiłam się widząc jak pokazuje innym "Naznaczonymi" jakieś wykopy itp.
- Cześć Nathalie- uśmiechnął się i podszedł do mnie.- Jestem tu nauczycielem jak i uczniem- wyjaśnił, a ja pokiwałam głową. Podeszliśmy do reszty uczniów i zaczęliśmy ćwiczyć.
Jak na pierwszy raz nieźle mi szło. Poradziłam sobie ze wszystkim i wyszłam bez żadnego zadrapania.
Po skończonej lekcji wyszłam z sali, ale ktoś złapał mnie za nadgarstek.
- Co dzisiaj robisz?- odwróciłam się automatycznie i zobaczyłam piękne niebieskie oczy Nathana.
- Raczej nic, a co?
- Robię małą imprezę, wpadniesz?- spytał z nadzieją. Zamyśliłam się na chwilę.
- Mogę przyjść z Emi?
- Ona już dawno zaproszona- zaśmiał się po czym spoważniał.- Więc?
- Dobrze, przyjdę- uśmiechnęłam się. Chłopak rozpogodził się, przytul mnie mocno i pożegnał się.
Weszłam do pokoju i zobaczyłam biegającą po pokoju Emilie. Spojrzałam na nią pytająco, a ta widząc mnie uśmiechnęła się.
- No co, przygotowuję się na imprezę.
- O której to?- spytałam uświadamiając sobie, że nawet się o to nie zapytałam.
- 16, tuż po obiedzie- odparła i przeglądała dalej swoje ciuchy. Dowiedziałam się, że na imprezy i dyskoteki można ubrać się chce. Co oznaczało, że mogłam założyć jasne ubrania, z czego się ucieszyłam. Podeszłam do szafy i bez zastanowienia wyjęłam kremową sukienkę przed kolano. Do tego wzięłam brązowy, cienki pasek i tego samego koloru koturny. Spojrzałam na zegarek 15:30.
Zostawiając to wszystko poszłyśmy na obiad, który zjadłyśmy dosyć szybko. Wróciłyśmy do pokoju, przebrałyśmy się w nasze zestawy. Rozczesałam włosy i zostawiłam rozpuszczone. Poprawiłam swój makijaż i byłam gotowa. Chwilę czekałam na Emi, a kiedy się zjawiła razem poszłyśmy do pokoju Nathana.
Niepewnie zapukałam w drzwi, które po chwili zostały otworzone przez właściciela.
- Wow- wydusił patrząc to na mnie to na moją przyjaciółkę. Zaśmiałyśmy się cicho i weszłyśmy do pełnego pokoju. Czuć było woń alkoholu pomieszanego ze smrodem papierosów. W całym pokoju unosił się dym. Pokój był o wiele większy od naszego i było naprawdę dużo osób. Kilkanaście tańczyło w rytmy muzyki, kilka siedziało na kanapie i popijało wódkę, a jeszcze kilkanaście stało i rozmawiało ze sobą. Drzwi się zamknęły i wszyscy jak na komendę spojrzeli na nas. Emilie to nie przeszkadzało, od razu podeszła do grupki dziewczyn i się z nimi przywitała zostawiając mnie samą. Czułam się niezręcznie. Poczułam na ramieniu jakąś ciepłą dłoń. Odwróciłam się pośpiesznie i widząc te oczy od razu się rozluźniłam.
- I jak?- spytał.
- Wszyscy się gapią, trochę mnie to peszy- wyznałam krzywiąc się lekko. Usiedliśmy na ogromnych czerwonych pufach. Jakiś chłopak podał nam kieliszki z szampanem, które zaczęliśmy popijać.
- Nie przejmuj się. Chłopaki są zdziwieni, że rozmawiasz ze mną i w ogóle, a dziewczyny są nieco złe, że zadajesz się ze mną- zaśmiał się.
- A to dlaczego?
- Zanim pojawiłaś się tutaj odpychałem każdą dziewczynę, która się do mnie kleiła. Po prostu... Nie chciałem, żeby między nami coś zaszło, aż w końcu przyszłaś ty...- w tym momencie się nieco zarumienił i spuścił głowę.- i zamąciłaś mi w głowie.
- Ja?- zaśmiałam się również się rumieniąc.- Na pewno nie...
- Spytaj się Emilie, ona też próbowała, ale dała sobie spokój... Po prostu czekałem widocznie na ciebie- uśmiechnął się szeroko. Z głośnej i szybkiej muzyki zmieniła się na spokojną i wolną.- Chodź, zatańczymy.
Podał mi dłoń, a ja ją ścisnęłam i wstaliśmy z pufy. Objął mnie delikatnie w talii, a ja zrzuciłam ręce za jego szyję. Kręciliśmy się powoli w kółko i patrzyliśmy sobie w oczy. Nagle jakby wszystko zniknęło. Nikogo nie widzieliśmy prócz siebie... Czy ja się zakochałam?- pomyślałam, ale szybko odrzuciłam tę myśl.
Uśmiechnęłam się do niego niepewnie, a ten natychmiast odwzajemnił uśmiech. Po skończonej piosence oderwaliśmy się od siebie i rozejrzeliśmy. Każdy w tym pokoju- bez wyjątków- patrzył na nas. Niektórzy z zainteresowaniem, a niektórzy z nienawiścią, jeszcze niektórzy z obojętnością. To powoli zaczynało się robić żenujące.
Kilka godzin później kilka osób wróciło do swoich pokoi i zostało może z 20 osób? Poznałam kilka dziewczyn, które w pełni akceptowały to, że spotykam się z Nathanem, że się z nim TYLKO przyjaźnię. Nie chciałam na razie nic więcej... Chyba.
Późnym wieczorem pożegnałam się z Nathanem i widząc, że Emi nie ma w pokoju podeszłam do drzwi i wyszłam. Usłyszałam czyjeś kroki, ale nie zwracałam na to zbytniej uwagi. Nagle ktoś mnie złapał za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Zdezorientowana spojrzałam na tę osobę i od razu rozpoznałam go. Nathan.
- Co ty robisz?- zaśmiałam się odrywając od niego.
- Idę cię odprowadzić, jak na faceta przystało- uśmiechnął się szeroko i złapał moją dłoń. Próbowałam zignorować fakt, że idziemy za rękę, jednak... Jakoś to mi się wszystko podobało.
Z daleka zobaczyłam moje drzwi od pokoju, a kiedy się koło nich znalazłam chciałam łapać za klamkę, ale Nathan znowu mnie przyciągnął do siebie i niespodziewanie pocałował. Zaskoczona najpierw miałam otworzone oczy i nie wiedziałam co robić, ale po chwili oprzytomniałam i zaczęłam odwzajemniać pocałunki. To było coś... Coś magicznego! Całował nieziemsko. Namiętnie i delikatnie, ale z nutą brutalności... Dziwne, ale prawdziwe. Objął mnie mocno w talii przyciągając do siebie jeszcze bliżej, tak że nasze ciała niebezpiecznie się dotykały. Wplotłam dłonie w jego lekko poczochrane włosy.
W końcu oderwaliśmy się od siebie. Oblizałam delikatnie górną, a potem dolną wargę, a ten się tylko zaśmiał.
- Dobranoc, Nath- szepnął mi do ucha i cmoknął moje usta. Stałam tak oszołomiona dopóki nie zniknął z mojego pola widzenia. Weszłam do pokoju i ignorując Emi poszłam do łazienki. Szybko się rozebrałam i wskoczyłam pod prysznic. Gorąca woda spływała po moich włosach i po moim ciele, a ja lekko podpierałam się o drzwi od prysznica. Nie mogłam się ocknąć po tym pocałunku...
Bałam się, najgorszego... Że to była jakaś ustawka, albo gra. Że to dla niego było nic nie warte... Że robi tak z każdą tutaj dziewczyną.
Nie, nie chciałam o tym myśleć. Powinnam się cieszyć, że Nathan- chłopak najbardziej lubiany, szanowany i najprzystojniejszy zainteresował się mną i pocałował.
Wyszłam z łazienki i nic nie mówiąc wyjęłam z szuflady kiełbaskę, którą schowałam wczoraj i dałam Killerowi. Już jutro go oddam rodzicom- powiedziałam w myślach.
- Co się z tobą dzieje?- spytała Emi.
- Cco?- ocknęłam się po chwili.
- A tobie co?- zdziwiła się.
- Nic- uśmiechnęłam się.- Smutno mi, bo jutro oddam Killera.
- Też będę za nim tęsknić- odparła wierząc w moje słowa, które poniekąd był prawdą. Częściowo.
Jestem na tyle duża, by rozumieć, że nie mogę trzymać tutaj mojego psa, że muszę dać mu wolność, że to go najbardziej ucieszy...
Grubo po 3 w nocy leżałam w łóżku nie mogąc spać.
Co ten idiota ze mną robi- pomyślałam po raz setny się przekręcając na drugi bok.
Po dobrej godzinie w końcu udało mi się usnąć. Jutro nie mamy żadnych zajęć, a rodzice przychodzą po południu, więc spokojnie mogę pospać dłużej niz zwykle...


****
Hej!! Ale się za wami stęskniłam!
Zmienili mi plan, ale nie wiele... Praktycznie taki sam ; //
Przepraszam was, że niepisałam dwa tygodnie, ale te pierwsze dwa tygodnie skupiłam się na lekcjach...
Dzięki temu zarobiłam trójeczkę z niemca, szóstkę z polaka i jedynkę z matmy XDD
1 z matmy mam dlatego, że mam chujową babę NOWĄ to znaczy jest STARA i chujowa, ale chodzi o to, że dwa lata miałam z inną. Ta co teraz mnie uczy kompletnie nie umie uczyć, a jak nie rozumiemy to drze się na nas ;/ I zrobiłam nam kartkówkę z tego czego jeszcze nie przerobiliśmy przez te dwa tygodnie. Się wkurzyłam ; // No ale cóż, dobrze, że to dopiero 1 jedynka (:
Oby później było lepiej... Z Anglika się zaczynam podciągać. Zrobiłam sobie karteczki ze słówkami z dwóch rozdziałów z książki i czeka mnie jeszcze kilka takich rozdziałów, plus kilka z innych książek... No cóż, jakoś mi się uda i jak pojadę do tego Londynu to nie będę ciemną dupą ... XDD Nie zanudzam! Następny rozdział za tydzień (:
PS. to mój twitter: https://twitter.com/trololllol
ask.fm : http://ask.fm/Kiinguleec
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Weszłam na chwilkę na kompa, aby móc napisać te życzenia dla Nialla, które i tak nie zobaczy (:
Chciałam mu podziękować za to, że to właśnie dzięki niemu najpierw polubiłam One Direction, a potem ich pokochałam. To on zawsze był moim ulubieńcem. I jakiś rok temu, przykleiłam pierwszy mój plakat z nimi, tak po prostu. Nie wiedziałam kim są... Codziennie jednak patrzyłam na te buźki, a zwłaszcza na Nialla i postanowiłam o nich poczytać. Najpierw filmiki na youtube, potem opowiadania, o nich informacje, aż w końcu stałam się Directionerką. I nie żałuję! Bo tak naprawdę dali mi wiele domyślenia. Stałam się innym człowiekiem, wierzę w marzenia, które powoli się spełniają (pojadę/ polecę do Londynu)... Zaczęłam się uczyć i mimo pierwszej jedynki z matematyki jestem szczęśliwa (:
Ale mniejsza o to...
Chciałam podziękować Niallowi za to jaki jest, że mimo sławy on i chłopcy się nie zmienili, że wciąż są tymi słodkimi chłopcami, którzy postanowili pójść do X Factora...
Dziękuję Niallowi, za to... za to, że po prostu jest! Że kocha swoich fanów, a oni jego... Że mimo tylu okropnych hejtów nadal jest tym samym cudownym blondynem...
Wszystkiego najlepszego, Niall. Zasługujesz na to (:
 

 
DŻIZUS KREJZUS!-.- Ja się pytam kto mi wymyślał plan lekcji. Poniedziałek 1. polski 2. fizyka 3 matma 4 geografia 5niemiec 6 chemia i dwa wf.
wtorek:
1/2. wf
3. historia
4. niemiec
5. matma
6. biol
7. polski
8. chemia.
środa:
1. biol!! -.-
2. polski
3 matma
4 angielski
5/6 wf
7 religia
8. fizyka.
czwartke: 1/2 wf
3. edb
4 matma
5. polski
6. zaj tech.
7 angi.
8. religia
piątek : 1/2 wf
3 angielski
4. godzi wych
5. polski
6. matma
7. wwr
8 historia.

dobra piątek i czwartek luz... ALE dwie chemie pokolei, biologie i niemickie?! POGIĘŁO?! Jeszcze fizyka pon i śr. JAPIERDOLE -.-
Pewnie zastanawiacie się dlaczego codziennie mam wf ^^
Jestem w sportowej i dlatego, trochę mnie to męczy no ale cóż. Tak wybrałam.
Jezu jak mi się płakać chce, ja tu chciałam się wziąć za naukę, ale jak skoro taki plan lekcji?!
słodki jezu -.-
Aaaa i postanowiłam ... może nie zawieszę bloga, bo nie byłabym wstanie, ale bd dodawała rozdziały w weekendy kiedyindziej nie bd mieć czasu : (((

Dlatego do zobaczenia : *
PS. MAM KUBEK Z 1D!! XDD

  • awatar .little things.: Łosz kurde ! Jaki boski kubek *o* Co do planu...Nie martw się, ja też nie mam w co ręce włożyć -_-
  • awatar Gość: ymmmhymmm.pinger.pl/m/13990285/sprzedam-bluzke-z-1d - zapraszam fanów do kupna bluzeczki z *One Direction* !
  • awatar KissGloomyDoll: Ale to jeszcze nic do tego co nam wymyślili 2x wf i po tym 2x majza - bez sensu! _________ Skąd Ty mas ten kubek!? Ja też taki chceee!!! Trzymaj się :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Zaczęłam pisać z HazzaFazza opowiadanie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie jest prolog i rozdział pierwszy. Wejdźcie może się spodoba? (: Rozdział 2 czeka na dodanie, tylko trzeba conajmniej 10 komentarzy (:
www.friends-will-be-frends.blogspot.com - zapraszam. Możecie komentować jako anonimy : )))))))
 

 
Spojrzałam na niego zdezorientowana, a on się tylko uśmiechnął łobuzersko. Zabrał rękę z jego uścisku i odwróciłam się w jego stronę.
- Chodź- odezwał się w końcu i zaczął iść w jakąś stronę. Nie wiedziałam, że tam coś jeszcze jest. Szliśmy ciemnym "labiryntem", aż w końcu ukazały nam się czerwone ogromne drzwi. Nathan delikatnie je otworzył. Podeszłam bliżej i zobaczyłam coś w stylu kościoła. Na suficie były różne malowidła ludzi, którzy władali swoimi mocami. Każdy z każdym staczał walkę. Na środku sali był mały stolik, a na nim dwie świeczki. Uśmiechnęłam się do chłopaka i podeszłam do niego. Usiadłam na jednym krzesełku, a naprzeciwko mnie pojawił się Nathan. Na stole było spaghetti, oraz szampan. Dłuższą chwilę patrzyłam na szampan, a potem spiorunowałam go wzrokiem.
- Naznaczeni mogą pić litrami alkohol, a nigdy nic im się nie stanie- wyjaśnił uśmiechając się szeroko. Kiwnęłam głową, że już rozumiem.
- Sam to przygotowałeś?- zapytałam, gdy zaczęliśmy jeść.
- No pewnie, że sam- uśmiechnął się łobuzersko wciągając kluska. Zaczęliśmy rozmawiać i poznawać się. Może go trochę źle oceniłam, bo jest całkiem inny z charakteru niż sobie wyobrażałam. Głupio mi się zrobiło, że byłam taka dla niego. Po zjedzonym obiedzie Nathan pokazał mi różne miejsca, w których jeszcze tutaj nie byłam.
To naprawdę miły chłopak. Jak mogłam pomyśleć, że jest chamem i zależy mu tylko, aby zdobyć kolejną dziewczynę.
Po godzinie spędzonej na rozmawianiu i śmianiu się podprowadził mnie pod mój pokój.
- Do zobaczenia następnym razem- uśmiechnął się.
- Tak, do zobaczenia- również się uśmiechnęłam. Oparłam się o ścianę, a Nathan delikatnie się przybliżył. Jeśli można to było nazwać randką, to była nasza pierwsza. A ja mam zasadę, że nigdy nie całuję się na pierwszej randce. Dlatego szybko pocałowałam go w policzek i pożegnałam się pośpiesznie. Weszłam do pokoju, a Emilie spojrzała na mnie. Zamknęła swojego laptopa i przyjrzała mi się dokładnie.
- Gdzie byłaś?
- Z Nathanem- odparłam po chwili. Dziewczyna się rozchmurzyła i zaczęła skakać po pokoju.
- Nie gadaj! Dziewczyno, ty faktycznie zawróciłaś mu w głowie!- krzyknęła wciąż skacząc.
- Głupoty gadasz- odparłam tak spokojnie jak tylko mogłam. W głębi duszy ucieszyło mnie to co powiedziała. Tutaj mogłam mieć cudowne życie, mogłam się wybić i być tą, która wszyscy szanują. Tyle, że ja nie chciałam. Wolałam zostać tą dziewczyną co byłam. Tylko jak mam się nie wyróżniać skoro najładniejszy chłopak w tej... tym Domu interesują się mną? Zwykłą dziewczyną, która jest raz pewna siebie a raz nieśmiała, która nie lubi być w centrum uwagi. To wszystko było dziwne, ale najdziwniejsze jednak było to... że podobało mi się to.
Na obiad nie poszłam, ponieważ byłam najedzona tym spaghetti. Przez ten czas zajęłam się zabawą z moim psem. Było mi szkoda, że będę musiała jednak oddać go rodzicom, ale nic innego nie zrobię. Nie mogę go tu trzymać, bo mimo, że jest malutkim szczeniaczkiem uwielbia biegać na dworze i siedziałby tam godzinami. A ja schowałam w tym Domu Ciemności jak w klatce. To nie w porządku.
Po przyjściu Emilie z nudów zaczęłyśmy przymierzać sobie ciuchy. Czułam się jakbym miała 10 lat, ale tego mi było trzeba. Tej beztroski i radości. Późnym wieczorem padłyśmy ze zmęczenia i usnęłyśmy.

_______
Wiem rozdział krótki i późno dodany. I nie bd się powtarzać, bo to się robi nudne XDD
To opowiadanie bd miało do 20 rozdziałów, nie więcej.
  • awatar I want your smile♥: Powiadamiaj mnie! Już czwarty ;DD Nadrobiłam i jest świetne ;) czekam na kolejny ;D I nie obawiaj się o długość bo i tak świetny ;D
  • awatar hazzafazza: Nom Nom Nom :D Love Juuu Bicz <3
  • awatar horselandia: +nie jestem śliczna, głupolu kochany! <3 ale mimo to dziękuję, za miłe słowa. : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Hej dziewczyny pewnie nie muszę wam mówić o TC chłopców i niespodziance.
Ale doskonale wiecie że na MTV głosuje się na tych tam wybranych. A Bielebers i Directioners zaczynają się kłócić kto ma wygrać. Moim zdaniem to jest bezsensu, powinniśmy się nawzajem wspierać itp. Ale skoro Bieliebers chcą wojny to ją będą miały. Tak więc przeczytajcie to : http://www.twitlonger.com/show/j3gqjv I PROSZĘ rozgłaśniajcie. Nie wszystkie macie Twittery, ale te co mają... To przecież nic nie kosztuje i wgl to żaden problem wejść i trochę pospamować : ))
Jak dla mnie w tym roku 1D powinno wygrać, bo JB wygrał w tamtym roku i nie wiem czy przypadkiem nie wczesniej. A 1D też są utalentowani i mają prawo wygrać. Ale widać, że niektóre BO NIE MÓWIĘ ŻE WSZYSTKIE bieliebers są zadufane w sobie i wgl. DIRECTIONERS MUSIMY SIĘ ŁĄCZYĆ !!

to tyleee XDD
 

 
Hi, na początku napiszę, że nie wiem kiedy rozdziałsię pojawi. Nie mam pomysłów do niego, więc cierpliwości : ))
Tutaj chciałam napisać MIMO że wszyscy już o tym wiedzą. A dokłądnie o to: że Liam Ma urodziny.
Nie zauważy moich życzeń, ale ogólnie życzę mu szczęścia i żeby w końcu coś zrobił z Danielle, bo ja czekam aż się pobiorą XDD . Nie potrzeba bo mu szczęścia bo jak dla mnie to już jest szczęśliwy.
A więc Sto lat dla Naszego Liamaa!! <333
Niech się spełniają jego dalsze marzenia (bo przynajmniej połowa już jest pewnie spełniona :3)
Co tu więcej dodać.?
Cieszę się że ich poznałam? XDD Ta, to też, ale nie przy tej okazji ;33
  • awatar horselandia: spóźnione ale ja też się przyłączam. PS. okulary powinnam nosić ale nie robię tego. więc nie wiem jak będzie. i dziękuję za wsparcie! duchowe też się przyda! dziękuję! : ** całuski kochana!
  • awatar wyczuwam melanż ♥: dołanczam się do życzen. ; * Sto lat ! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Victor był naprawdę zabawnym gościem. Dzięki niemu dowiedziałam się, że władam wieloma mocami, a to jest tutaj rzadkość. Opanowałam cztery żywioły, podobnie jak nasza Opiekunka, z czego się ucieszyłam, ale zdziwiło mnie to, że władał ziemią, powietrzem, ogniem i wodą. Chociaż z drugiej strony niezmiernie mnie to ucieszyło. Dzisiaj tyle miałam "lekcji", więc po skończonych zajęciach poczekałam chwilę na Emi, która szybko przyszła. Przywitałyśmy się i wspólnie poszłyśmy do naszego pokoju. Przy drzwiach ujrzałyśmy Nathana, który zdziwił nas swoją obecnością.
- Hej, Nathan- Emi uśmiechnęła się do niego uwodzicielsko.
- Cześć, Emi- odwzajemnił niechętnie uśmiech i spojrzał na mnie tak łagodnie jak jeszcze nikt inny na mnie nie spojrzał.- Witaj, Nath.
- Cześć, cześć. Co ty tu robisz?- starałam się aby mój głos przybrał oschły ton, ale poszło na marne.
- Chciałem cię zaprosić... na randkę- podrapał się po karku i lekko zarumienił. Niby taki pewny siebie, ale jak przyjdzie co do czego to nagle się rumieni? Nie powiem, był przez to jeszcze bardziej uroczy.
- A niby po co?- udawałam obojętność.
- Chciałbym cię bliżej poznać. Nie jesteś jak inne dziewczyny, które uważają mnie za najładniejszego tutaj i chcą abym na nie spojrzał i chodzi im tylko o wygląd, a tobie nie...- powiedział nie wiedząc jak ułożyć dobrze zdanie.
- Tak i na pewno tylko dlatego chciałbyś mnie poznać bliżej. Ja znam takich jak ty, Nathan. Udają skromnych i uroczych, a chodzi im tylko o jedno... Żeby zaliczyć kolejną- warknęłam i chciałam wejść do pokoju, ale zagrodził mi drogę.
- Nie znasz mnie, Nathalie. Nie jestem taki, mimo, iż na takie wyglądam. Daj mi szansę, proszę- spojrzałam w jego błękitne oczy, w których niemalże się zatopiłam.
- Jedna szansa, drugiej na pewno nie dam- ostrzegłam, a chłopak się rozpromienił. Tak szczerze to jego uśmiech strasznie powalał na nogi.
- Dziękuję- pocałował mnie w policzek i spojrzał w moje oczy.- Przyjdę po ciebie jutro po zajęciach. Do zobaczenia.
- Na razie- wymusiłam uśmiech i weszłam do pokoju. Emilie zaczęła zasypywać mnie pytaniami, ale odpowiadałam jej krótki i z obojętnością. Jednak w głębi duszy ucieszyłam się z tego.
Zawsze miałam problem z uczuciami, bałam się otworzyć na ludzi i przyjąć ich do serca. Dlatego w tamtej szkole nie miałam przyjaciół i chłopaka. Zawsze ich odtrącałam. Gdy wiedziałam, że podobam się jakiemuś chłopakowi byłam dla niego chamska, oschła i naprawdę okropna. Niektórych to jeszcze bardziej przyciągało, ale po jakimś czasie im się na szczęście nudziłam. Bo nie byli w moim typie. A z Nathanem jest inaczej. Ma w sobie coś takiego, że potrafię mu ulec i się zgodzić... Oby nie zaszło to za daleko- pomyślałam. Tak naprawdę jest ideałem mojego faceta. Bo zawsze uwielbiam chłopaków z niebieskimi oczami. A on ma oczy bardziej błękitne niż niebo bez jakiejkolwiek chmurki, czy nawet najczystszy ocean. Ale pytanie czy jego oczy też są tak czyste jak ocean?
Do kolacji miałyśmy jeszcze kilka godzin, więc ten czas spędziłam na czytaniu jakiejś książki, którą upchnęła mi mama do torby. Będę musiała jej za to podziękować.
- Zbieraj się, kolacja czeka- wyrwał mnie głos mojej przyjaciółki. Ocknęłam się i szybko wstałam z łóżka głaszcząc Killera. Na szczęście można było wynosić jedzenie, więc przy okazji wezmę dla Killera coś, żeby mi nie umarł z głodu. Weszłyśmy na stołówkę i tak jak wczoraj wszystkie oczy wpatrywały się we mnie. Chłopcy patrzyli na mnie z szacunkiem, a dziewczęta z zazdrością i chęcią zabicia mnie.
Ta, tyle, że to ja zostałam zaproszona przez Nathana a nie one. I to ja władam czteroma żywiołami a nie one. Chociaż raz pragnęłam poczuć tą wyższość, tak jak było w mojej starej szkole. Mam dosyć bycia zwykłym pośmiewiskiem i mimo ładnej buźki nic więcej innego nie mieć. A mam dużo. I nie to, że się dowartościowuję, bo tak nie jest. Jednak ja potrafię samą siebie skrytykować jak i również ocenić pozytywnie.
Wzięłyśmy makaron z truskawkami, a ja w drugą rękę dwie kromki chleba dla Killera. Uwielbia jeść zwykły chleb i zawsze mnie to dziwiło, jednak z drugiej strony było to bardzo przydatne właśnie w takich wypadkach. Mimo, że chciałabym go zostawić, będę zmuszona oddać go rodzicom za tydzień, bo właśnie wtedy jest "Dzień rodzinny". To jedyny dzień w roku kiedy można spotkać się z rodzicami, a więc jedyny dzień w roku, w którym mogę powiedzieć rodzicom jak bardzo ich kocham. Tutaj komórki prawie w ogóle nie mają zasięgu, cud, że laptopy działają.
Usiadłam obok Emi, w ostatnim stole. Każdy nam się przyglądał i obgadywał. Starałyśmy się to ignorować, ale utrudnił nam to Nathan i Piter, którzy się do nas dosiedli. Dowiedziałam się, że Piter też jest z tych ładnych, szanowanych i lubianych. Podobnie jak Nath.
- Możemy, prawda?- spytał uprzejmie Pit, a my pokiwałyśmy głową. Jak na złość Nathan usiadł obok mnie i zaczął mi się przyglądać. Oczywiście każdy z uwagą nas obserwował. Wychwytywał każdy najdrobniejszy ruch. Nie trzeba być celebrytą, żeby się tak poczuć- pomyślałam.
Zjadłam dosyć szybko, tylko po to, aby jak jeszcze szybciej się stąd wydostać. A dokładnie ze stołówki. Goniłam z jedzeniem również Emi, która jadła ślimaczym tempem.
W końcu najedzone wróciłyśmy do pokoju i tak spędziłyśmy cały wieczór.

*Rano. 13 październik 2012 rok.*
Obudził mnie budzik, który denerwował mnie z dnia na dzień coraz bardziej. Leniwie wstałam z łóżka i znając już cały Dom Ciemności na pamięć poszłam na ogródek, aby Killer mógł się załatwić. 15 minut później wróciłam z nim i szybko się przebrałam w normalne ciuchy. Rozpuściłam włosy i dokładnie je rozczesałam. Następnie obmyłam twarz i umyłam zęby i zrobiłam delikatny makijaż. Włosy pozostawiłam rozpuszczone i wyszłam z łazienki. Czekała już na mnie Emi. Dzisiaj miałam poznać tego konia, o którym opowiadała mi Emilie. Ona ma białego z brązową grzywą. Potrafią przesłać swoje myśli do swojego właściciela i poprzez myśli z nimi rozmawiać. Ciekawie. Każdy koń jest już nazwany i odnajdziesz go poprzez jakąś tam magiczną więź. Nie powiem, ale strasznie mnie to ciekawiło, więc chętnie dzisiaj poszłam na zajęcia. Pani Blurem była naprawdę miła i najpierw wyjaśniła mi wszystko co te konie lubią, czego nie lubią i ogólnie takie ciekawostki. Później dała mi zgrzebło, siodło i inne potrzebne rzeczy.
- Dobra jest tutaj kilka koni. Będziesz podchodziła do każdego i jeżeli poczujesz przyjemne mrowienie obok tego konia to znaczy, że jest twój- Pani Blurem się uśmiechnęła i delikatnie popchnęła do przodu. Niepewnie podchodziłam do każdego, ale przy żadnym nie poczułam tych mrowień, czy czegoś tam.
Podeszłam do przed ostatnie, który był najspokojniejszy i wpatrywał się we mnie wielkimi oczami. Był cały biały i bardzo piękny. Nie wiem dlaczego, ale poczułam silną więź z tym koniec i wiedziałam, że to on.
- To chyba on- odparłam, a Pani Blurem podeszła do mnie.
- Och, Rebel- uśmiechnęła się nauczycielka.- Rebel to znaczy Buntownik. Na pozór spokojny tak jak teraz. Dobrze wybrane. Jest ogierem i z rasy fryzyjskiej- ponownie się uśmiechnęła i otworzyła furtkę. Weszłam i zaczęłam go czesać. Przez ten czas usłyszałam coś w myślach.
"Dobrze wybrałem? Powiedz, że tak."
"Nie znam się na koniach, więc chyba nie za dobrze. Ale zobaczymy. Jeśli będziemy ze sobą współpracować to nam się uda i będzie dobrze."- pomyślałam i czekałam na odpowiedź.
"A więc dobrze wybrałem." - usłyszałam. Uśmiechnęłam się do konia i dokończyłam czesanie. Dzisiaj miałam nauczyć się zakładać siodło i takie głupoty. Za tydzień dopiero pozwolą mi jeździć. Zdążyłam zbliżyć się do konia, a on do mnie. Poczułam silną więź między nami, która będzie nie lada wyczyn, żeby ją zerwać. Cieszyłam się z dzisiejszego dnia. Jednak... Czekała jeszcze mnie ta "randka" o której zapomniałam. Wyszłam z sali i poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam Nathana, który chyba nie miał zamiaru puścić mojej dłoni.

_______
Rozdział taki o. Nie mam zapału do pisania tego opowiadania, ale napiszę do końca ; )
Nie mam pomysłów na niego więc nie wiem co dalej będzie,lol XD
Dzięki za tyle odwiedzin i tyle komentarzy
#HazzaFazza a tobie dzięki za info o koniach XDD

To chyba tyle. Trzymajcie się ciepło bo niedługo koniec wakacji : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Wyszłyśmy z pokoju. Killer został w nim, a my poszłyśmy na stołówkę. Starałam się zapamiętać drogę, bo nie była łatwa. Ciągle się skręcało raz w lewo, raz w prawo. Czułam się jakbym była w jakimś labiryncie. Po kilku minutach wreszcie doszłyśmy. Wszyscy spojrzeli na mnie, a ja rozejrzałam się po pomieszczeniu. Wyglądało tu jak w szkole. Poszłam z Emi po jedzenie. Wzięłam na talerzyk trochę spaghetti oraz w dłoń jabłko. Poszłyśmy do wolnego miejsca. Znowu rozejrzałam się po stołówce i wzrok skupiłam na pewnym chłopaku. Był brunetem. Nagle spojrzał na mnie i nasze oczy się spotkały. Pamiętam jak z koleżanką bawiłyśmy się, jak szłyśmy po mieście patrzyłyśmy na ludzi i czekałyśmy aż pierwsi odwrócą wzrok. Jego błękitne tęczówki wgapiały się we mnie, a jego łobuzerski uśmiech nie znikał z twarzy. Nie poddałam się i nie spuszczałam wzroku.
- Nath!- krzyknęła moja współlokatorka i mocno mną potrząsnęła.
- Co jest?- spytałam i spojrzałam na nią. Po chwili znowu na chłopaka, który wystawił mi język.
- To jest właśnie Nathan, niezły nie?- odpowiedziała pytaniem, a ja wzruszyłam ramionami. Nie przyciągał mnie, nie wiem czemu. Bo naprawdę był przystojny, ale jakimś cudem mnie nie przyciągał.
Wyszłyśmy ze stołówki. Moj wzrok wlepiony był w moje czarne converse. Wracałam do pokoju razem z Emi, która ciągle coś opowiadała. Nagle poczułam mocne uderzenie i gdy się ocknęłam siedziałam na podłodze.
- Przepraszam- usłyszałam i poczułam jak silne i ciepłe ręce obejmują mnie delikatnie. Uniosłam się do góry. Spojrzałam na chłopaka, na którego wpadłam. Nathan.
- Uważaj jak chodzisz- odparłam oschle.
- Nie chcę nic mówić, ale to ty patrzyłaś się na swoje buty- zaśmiał się cicho. Zawsze wiedziałam jak się odgryźc, ale gdy spojrzałam na te oczy mowę mi odebrało.- Jest Nathan.
- Nathalie- mruknęłam i chciałam go wyminąć, ale złapał mój nadgarstek.
- Masz jakieś plany na dzisiaj?- spytał.
- Tak- skłamałam.- Posiedzę z Emilie.
- Pokażę ci Dom Ciemności- uśmiechnął się łobuzersko.
- Słuchaj, Nathan. Wiem, że wszystkie dziewczyny się w tobie podkochują, a ty myślisz, że możesz mieć każdą. Popatrzcie, a jednak nie. Mnie na pewno nie zdobędziesz- wygarnęłam mu i wyrwałam się z uścisku.
- Zobaczymy- szepnął pewny siebie. Wywróciłam oczami i pobiegłam do Emilie, która chciała wiedzieć o czym rozmawiałam z nim.
Szybko zakończyłam ten temat. Co za dupek- pomyślałam. Emi objaśniła mi te wszystkie zasady, oraz opowiedziała o Domu Ciemności. To jest jak internat...
Najbardziej przeraziło mnie to, że jeśli ktoś wystarczająco nie będzie ćwiczył to jego ciało umrze, a dusza wyparuje. Tak zrozumiałam.
- Jutro idziesz ze mną na pierwszą lekcję...- spojrzała na mnie i widząc moją minę w stylu "Ja pierdole lekcje" zaśmiała się.- Głuptasie nie uczymy się matematyki i innych przedmiotów. Pierwszą lekcję jaką będziesz miała to poznanie siebie i swoich mocy. Później zapoznasz się ze swoim koniem, którego będziesz miała na staczanie bitw. Kolejnym etapem lekcji będziesz miała obrona i takie tam sprawy. Z każdą nową lekcją będziesz się dowiadywała kolejnych. Jest chyba 7 etapów, jeśli je przejdziesz bez szwanku to staniesz się Naznaczoną. Teraz jesteś jakby na próbę, czy coś takiego- wyjaśniła. Przestraszyłam się tego. No ale cóż. Trzeba walczyć, żeby nie umrzeć, prawda?
Wzięłam szybki prysznic i zwolniłam łazienkę Emi. Przebrałam się w przydużą bluzkę i spodenki. Na nogi nałożyłam swoje ulubione ciapy w myszka miki. Usiadłam na łóżku, a Killer podbiegł do mnie i położył się obok mnie. Wyjęłam laptopa i włączyłam muzykę. Emi wyszła i zaczęłyśmy o sobie gadać. Tak w sumie przez godzinę dowiedziałam się o całym jej życiu.

***
- Nathi, wstawaj!- usłyszałam krzyk nad uchem. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Emi, która uśmiechała się szeroko. Niechętnie wstałam i zobaczyłam, że jest 7. Spiorunowałam wzrokiem Emi, a ta tylko wzruszyła ramionami.- Lekcje są o ósmej, co ja ci na to poradzę.
- Dobra, już dobra- mruknęłam i wstałam z łóżka. Ubrałam szary sweter z napisem, czarne rurki i tego samego koloru vansy. Włosy dokładnie rozczesała i zostawiłam rozpuszczone i założyłam czapkę. Umyłam zęby, oraz zrobiłam makijaż i przed ósmą wyszłyśmy z pokoju. Skierowałyśmy się do ogromnej sali. Tam stał jakiś rudy facet i spojrzał na mnie.
- Witaj Nathalie. Jestem Victor- uśmiechnął się.
- Dobry- odparłam.
- Dzisiaj poznamy jakie masz moce- znowu się uśmiechnął, a ja potaknęłam. Pożegnałam się Emi i razem z Victorem usiedliśmy przy stole.

*****
Rozdział krótki wiem, ale to opowiadanie mi nie podchodzi. Poczekam kilka rozdziałów i może mi coś... no wiecie : DD

Nathan Sykes, 19 lat.
Ma taki sam znak na skroni co Nathalie. Jest brunetem o niebieskich oczach. Wszystkie dziewczyny podkochują się w chłopaku, ale ten ma je gdzieś. Jego celem jest Nathalie, która zdążyła zamącić chłopakowi w głowie. Jest chamski i natrętny, ale bardzo romantyczny. Uwielbia grać na gitarze i śpiewać.

PS. Dzięki za 2000 odwiedzin! <333333
PSS. to już 101 wpis tutaj . Ale zleciało!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Patrzyłam osłupiała na młodego mężczyznę, który mówiąc to był poważny. Natomiast ja miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
- Za tydzień zobaczymy się w Domu Ciemności...- przerwał na chwilę, abym mogła zakodować sobie wszystko.
- To nie dorzeczne... Jaka Naznaczona, Dom Ciemności. To ukryta kamera, nie?- spytałam z nutą nadziei.
- Twoja matka wszystko ci wyjaśni, Nathalie. Do zobaczenia- uśmiechnął się ponuro i już go nie było. Z torby wyciągnęłam lusterko, bo gdy macałam tamto miejsce na czole czułam jakby było coś wyryte.
Pisnęłam widząc znak na skroni. Znajdował się tam tak jakby wypalony półksiężyc, a wąż przeplatał go. Z księżyca wyrastały skrzydła. Wyglądało to jak tatuaż. Szybko go zasłoniłam i wbiegłam do domu.
- Mamo!- wrzasnęłam. Kobieta ze ścierką i kubkiem w ręku podeszła do mnie.
- Co jest?- zapytała spokojnie. Pokazałam jej skroń, a ta otworzyła szeroko buzię i wypuściła z dłoni szklankę.- Myślałam, że to nie jest prawda- załamała się.
- Wytłumacz mi! Jakiś facet pojawił się i powiedzieć, że jestem Naznaczoną! A później kazał stawić mi się za tydzień do jakiegoś Domu Ciemności! Co tu jest grane?!- wyrzucałam z siebie wszystko co mi leżało na sercu.
- Chodź- powiedziała łagodnym tonem i pokazała abym usiadła w salonie. Szybko posprzątała rozbitą szklankę i usiadła obok mnie. Wzięła głęboki oddech po czym go wypuściła.- Jak tylko się urodziłaś przyszedł do nas ten sam mężczyzna co go spotkałaś i powiedział, że będziesz kiedyś Naznaczoną... Prosiliśmy, aby nas ciebie nie zabierał, bo za tydzień wyprowadzasz się tam na zawsze. Raz w roku jest dzień, w którym cię możemy odwiedzić. Niestety nie możesz stamtąd wychodzić, ale urządzają jeden dzień w miesiącu gdzie grupą idziecie na miasto...
- Czyli nigdy was nie zobaczę?- spytałam, a łzy popłynęły po moim policzku.
- Mi też jest ciężko. Błagaliśmy go, aby nam ciebie nie zabierał, ale taki już los- uśmiechnęła się przez łzy i przytuliła.
- Ja tam nie chcę- jęknęłam.
- Wiem, Nath. Też bym nie chciała- odparła i wywróciłam oczami.
Cały dzień przesiedziałam w domu, w swoim własnym pokoju.

*Tydzień później*
Dopakowałam rzeczy, które rano używałam i byłam gotowa do odejścia stąd. Wzięłam dwa uchwyty w dłoń, na jedno ramię torbę, a pod pachą miśka oraz jaśka. Pożegnałam się z pokojem i smutna wyszłam i zeszłam po schodach. Tata podbiegł i pomógł mi z walizkami.
- Mogę zabrać tam Killera?- spytałam z nadzieją.
- Jak się zgodzą- odparł ojciec. Wzięłam na ręce małego jorka. Czy to nie dziwne, że takie małe stworzenie zwie się Killer? Dla mnie nie. Idealnie do niego pasuje. Wsiadłam do samochodu i wszyscy razem pojechaliśmy.
Pół godziny później stałam pod ogromnymi drewnianymi drzwiami. Lekko się uchyliły, a ja spojrzałam na ciemność a potem na rodziców. Mocno ich przytuliłam.
- Kocham was- szepnęłam.
- My ciebie też, córeczko- uśmiechnął się smutno tata. Złapałam dwie walizki, zawołałam Killera i weszłam do środka.
- Halo!- krzyknęłam, a wtedy drzwi z hukiem się zamknęły, a w środku zapaliły się światła. Rozejrzałam się i po chwili ujrzałam jakąś kobietę ubrana była w czarną suknię i była strasznie blada.
- Witaj, Nathalie- uśmiechnęła się.
- Dobry- odparłam.
- Jestem Esmee, opiekunka wszystkich Naznaczonych- dodała, a ja pokiwałam głową, że rozumiem.- Piter pokaże ci gdzie jest Twój nowy pokój.
- Jeśli mi się nie spodoba, mogę go przemalować?- zapytałam Esmee.
- Oczywiście- uśmiechnęła się.-O jesteś już Piter.
Brunet podszedł do nas wziął jedną moją walizkę i uśmiechnął się szeroko. Kobieta zniknęła i zostaliśmy razem.
- Długo tu jesteś?- zapytałam.
- Od dwóch lat- odparł.- Nathalie, tak?
- Tak- przytaknęłam.- Więc ile masz lat?
- 18. Każdy tutaj trafia jak skończy 16 lat- zaśmiał się. Stanął przed drzwiami i zapukał. Gdy usłyszał melodyjne proszę otworzył drzwi i wszedł.- Witaj Emi.
- O Piter- uśmiechnęła się.- I...
- Nath- odparłam podając jej rękę.
- Twoja nowa współlokatorka- uśmiechnął się chłopak.
- Jezu, nareszcie!- krzyknęła i mocno mnie przytuliła. Uśmiechnęłam się nieśmiało i wydusiłam, że jak mnie nie puści to niedługo będę martwa. Pit długo nie siedział. Killer położył się na moim nowym łóżku, a Emilie ciągle się z nim drażniła, co mnie rozbawiało.
- Nie możemy nosić jaskrawych ubrań- jęknęła Emi, kiedy wyjęłam swoją ulubioną oczojebną różową bluzkę. Również jęknęłam i schowałam do torby. Czyli moje dziesięć bluzek, oraz dwie pary vansów odpada- pomyślałam.
- Niby dlaczego?
- Zasady, których nie wolno łamać. Objaśnię je dzisiaj, ale wieczorem. Zbieraj się, bo niedługo obiad- odparła i przebrała się w fioletową sukienkę przed kolano, nałożyła czarne szpilki i wyglądała ślicznie.
- To tak się ubieramy na zwykły obiad?- zachichotałam.
- Tam jest taki Nathan, podoba się każdej dziewczynie. Nie jestem inna- uśmiechnęła się promiennie. Nie zaciekawił mnie ten Nathan.


*****
Rozdział pierwszy krótki, ale później może się rozkręcę.
Mam nadzieję, że mimo, iż to opowiadanie nie jest o 1D, to Directionerkom również się spodoba ^^
Po tym opowiadaniu znowu przerzucam się na 1D, bo jakoś lepiej mi idzie XD
Emilie McKlarie, 17 lat.
Urodzona w Londynie. W Domu Ciemności mieszka już rok, a na skroni ma znak słońca. Jest bardzo towarzyska, miła i zabawna. Ogromna optymistka i mimo, że zasmuciło ją mieszkanie w Domu to nie poddała i walczyła do końca... No właśnie, dlaczego walczyła? Dowiecie się w następnych rozdział (:

Piter Flurry, 18 lat.
Słodki brunet i zielonych oczach. Na skroni ma ogromnego węża, który oplata drzewo... Jest pomocnikiem Esmee- opiekunki Domu Ciemności.
Jest miłym chłopakiem, ale potrafi być chamski i wredny. Z natury bardzo szczery i optymistyczny. Uwielbia grać na gitarze.

Esmee, 256 lat.
Piękna kobieta, która jest opiekunką Domu Ciemności. U nich rzecz jasna mówi się opiekunka, jednak w naszym znaczeniu chodzi o królową i władczynię. Założyła Dom C. aby nastolatki były tak jak one. Jej znak na skroni przedstawia wszystkie żywioły: woda, ogień, powietrze i ziemia...
  • awatar see you soon.: ja pierdziele.... jaka Esmee :D fajne :p
  • awatar Gość: Fajne.*.* informuj mn o nowym <jaak mozesz> . ;D wpadnij.;* Świetny blog , obserwuję.<3
  • awatar wyczuwam melanż ♥: boski. czekam z niecierpliwością na następny. ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
http://1directiongames.com/nialls-nandos.html

Omggggggggg. Zawału dostaję za każdym razem jak Niall zaczyna się śmiać tutaj XDD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Szłam przez parking w stronę budynku, który niszczy każdego nastolatka. Jedyny budynek, który ma codziennie po kilkaset dzieci w jednym miejscu. Tak, szkoła. Weszłam przez główne drzwi i jak zwykle byłam schowana pod kapturem, a na uszach miałam słuchawki. Nie byłam z tych lubianych, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Nie lubię się wybijać i być w centrum uwagi. Przeszłam obok szkolnej drużyny sportowej. Zaczęli coś do mnie gadać, ale spojrzałam na nich i pokazałam, że mam słuchawki na uszach, a później mój środkowy palec pokazał sufit. Otworzyłam swoją szafkę z numerem 245. Wyjęłam biologię. Odchyliłam się,a drzwiczki od mojej szafki z wielkim hukiem się zamknęły. Odwróciłam się w stronę winowajcy, który zamknął moją szafkę. No tak, Daniel. Wywróciłam oczami i zignorowałam go idąc do damskiej toalety.
Tam spokojnie poczekałam na dzwonek. Gdy to nastąpiło wybiegłam z ubikacji i poszłam do klasy...
Lekcje minęły mi szybko, ale bardzo nudno. No cóż. Wyjechałam z parkingu i jechałam dobre 20 minut do mojego domu.
Zaparkowałam auto pod domem i chciałam wejść kiedy czarna postać przebiegła obok mnie. Serce na moment mi stanęło. Rozejrzałam się dookoła i gdy się odwróciłam ujrzałam tylko ciemność.
Zaczęłam krzyczeć, gdy nie czułam pod stopami podłoża. Po kilku minutach, które ciągnęły się w nieskończoność poczułam upragnione podłoże. Zakapturzona postać podeszła do mnie i zdjęła kaptur. Moim oczom ukazał się jakiś brunet na około 20 lat.
- Nathalie Swan?- zapytał facet, a mnie przeraziła jego wiedza.
- T...Tak- zająknęłam się. Podszedł trochę bliżej, a ja wystraszona odsunęłam się jak tylko mogłam... Dopóki uniemożliwiło mi to ściana.
Podszedł jeszcze bliżej, a ja niemalże przywarłam do ściany. Odebrało mi mowę, a facet dotknął mojego czoła. Zaczęło mnie palić tak jak kilka dni temu. Złapałam się za bolące miejsce i przykucnęłam.
- Nathalie Swan... Jesteś Naznaczona.

*****
Paczcie wbił mi się pomysł jakiś : ))
A więc to nie będzie o upadłych itp. Sama nie wiem co to będzie. Nie mam pojęcia co mi do głowy przyjdzie, więc możemy tylko czekać

Nathalie Swan, 16 lat.
Urodzona w Londynie i mieszka tam.
Mądra i śliczna, ale nie lubiana w szkole. Nie narzeka na taki los. Chce tylko skończyć szkołę i ulotnić się do Nowego Jorku.
Uwielbia pisać piosenki i później je podśpiewywać. Niestety... Została Naznaczona co oznacza... Sami się dowiecie później : )
  • awatar Karlaaa.: Mmmm... Zapowiada się ciekawie. Mam nadzieje, że pojawią się też wątki miłosne. Heh. Czekam na rozdziały ♥
  • awatar I want your smile♥: Naznaczona..niezłe..ja mam nosa do dobrych opowiadań ;D
  • awatar NIEZŁY TUPET: czuje że będzie dobre ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
W urodziny Liam'a (29.08.) każda Directioner robi to:
- nie używać łyżek przez cały dzień.
- napisać 'Daddy Direction' na nadgarstku.
- zobaczyć 'Toy Story'
- nazywać każdego żółwiem
- robić ' 1 2 3 Flick! ', gdy ktoś przejdzie.
pamiętać!
via. Poland Loves One Direction.
:33
P.S. nie mogę się doczekać tej niespodzianki *_________________*
 

 
*Niall*
Przez cały dzień siedziałem w pokoju, a chłopaki nie dawali mi spokoju. Ciągle pukali w drzwi, darli się czy żyję i żebym w końcu wyszedł. Cały ten dzień przepłakałem w poduszkę Jessie. Nie chciałem nazwać ją kurwą, nawet nie pamiętam kiedy to powiedziałem, ale wiem, że cholernie żałuję.
Jednej rzeczy nie rozumiem... Skoro wszystko zaczynało się układać, to dlaczego Jessie mnie zdradziła? Chyba na to zasługiwałem, ale nie wiem dlaczego. Powinniśmy porozmawiać jak ludzie i wyjaśnić sobie kilka spraw, ale nie mam na to siły. Boję się spojrzeć w jej oczy, które codziennie mnie do siebie przyciągają jeszcze bardziej.
*tydzień później. 14 listopada*
Postanowiłem w końcu wyjść. Z pokoju wychodziłem tylko po to, żeby coś zjeść. Przez ten tydzień nie wiedziałem co się dzieje w świecie, mimo, że miałem internet. Ten cały Brian wszystkim mówił, że Jessie mnie z nim zdradziła...
Wyszedłem z pokoju i jakby nigdy nic usiadłem obok chłopaków w salonie, którzy oglądali coś na TV.
- Już ci lepiej?- spytał Harry.
- Nie- odparłem krótko i rzeczowo.
- Ja pierdole, Niall. Zamiast siedzieć w domu i nic nie robić, pójdź do niej i wytłumaczcie sobie wszystko- wybuchnął Zayn.
- Zayn, do jasnej cholery! Ona mnie zdradziła i to ja mam pierwszy zagadać?!- krzyknąłem na mulata.
- Ja rozumiem jakby cię faktycznie zdradziła!- wrzasnął Lou.
- Wiesz w ogóle co to zdrada?- spytał Liam, a ja pokiwałem twierdząco głową.- No raczej nie. Jeśli by samowolnie przespałaby się z nim to można nazwać zdradą, a jeżeli chłopak ją upił, ta nie kontaktowała i obudziła się w obcym miejscu to jest bardziej zgwałcenie czy coś! Ale na pewno nie zdrada- dokończył Liam.
- Upił ją?- spytałem łagodnym głosem.
- Jakbyś wysłuchał, Jessie to nie byłoby tych wszystkich cyrków- burknął Zayn i spojrzał na TV, w którym leciał reportaż o mnie, Jessie i tym Brianie. Chłopaki szybko wyłączyli. Tak cholernie kocham Jessie i widząc hejty skierowane w jej stronę strasznie boli.
- Gdzie ona jest?- zapytałem, a chłopaki się uśmiechnęli.
- Nie wiemy- odparli po chwili, a ja puknąłem się w czoło. Poszedłem do pokoju i odnalazłem komórkę. Odnalazłem jej numer i zadzwoniłem. Nie odebrała. Nie poddałem się i zadzwoniłem drugi i trzeci i czwarty raz.
Z komórką w ręku zszedłem na dół.
- Nie odbiera ode mnie- jęknąłem.
- Ja spróbuję- uśmiechnął się Harry i przyłożył swoją komórkę.- Ode mnie też.
Wszyscy zaczęliśmy się martwić o nią. A mi się znowu płakać chciało.

*Jessie*
Przez ten tydzień nie wychodziłam z pokoju hotelowego. Pierwsze trzy dni sprawdzałam TT i widziałam jak wszystkie fanki 1D mnie hejtują, więc usunęłam konto. Nie mogłam patrzeć jak przez tego Briana wszyscy mnie znienawidzili. Największe wyrzuty sumienia miałam w stronę Nialla. Tak bardzo chciałam go przytulić i przeprosić za to co się stało.
Ale jestem w stu procentach pewna, że go nie zdradziłam. Ja nie wiedziałam co robię. Zresztą jak mogłabym zniszczyć idealny związek, jak mogłabym zdradzić idealnego faceta, któremu zaufałam?
Byłam właśnie w drodze na lotnisko, gdzie polecę do rodziców. Tam się jakoś pozbieram i gdy tylko ucichnie cała sprawa przeproszę Nialla i odejdę. Tak będzie najlepiej...
Zobaczyłam jak Horan do mnie zaczął dzwonić. Ucieszyłam się i chciałam już odebrać, ale wiedziałam, że ulegnę i zostanę. A nie mogłam zostać. Musiałam zniknąć z ich życia...
Telefon ucichł i zobaczyłam na wyświetlaczu, że Harry do mnie dzwonił. Nie wytrzymałam i oddzwoniłam do Nialla.
- Jessie, dlaczego nie odbierasz?- usłyszałam w słuchawce jego głos i zrozumiałam, że cholernie za nim zaczęłam tęsknić. Łzy samowolnie zaczęły spływać po policzku.
- Ja, ja cię przepraszam, Niall- wydukałam.- Ja znikam z waszego życia. Nie chcę żebyś cierpiał przeze mnie...
- Będę bardziej cierpiał jak ciebie nie będzie. Gdzie ty niby znikasz, pogięło cię? Gdzie ty jesteś?
- W samolocie. Brian chciał zniszczyć mi życie i zrobił to w brutalny sposób... Ja cię nie zdradziłam, Niall, ale... Żegnaj, Niall- wyszeptałam ostatnie słowa i się rozłączyłam. Podkuliłam nogi i miałam gdzieś, że inni pasażerowie się na mnie patrzą. Wybuchnęłam płaczem i prawie cały lot przepłakałam...
- Proszę pani... Pani się obudzi- usłyszałam damski głos i poczułam delikatne szturchanie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam stewardessę.- Wylądowaliśmy- uśmiechnęła się.
- O dziękuję- odwzajemniłam uśmiech. Wzięłam torbę i wyszłam z ogromnej maszyny. Odnalazłam swoją torbę i zamówiłam taksówkę.
Po piętnastu minutach taksówka przyjechała i wsiadłam do niej.
- Dokąd zabieramy, panienkę?- spytał uprzejmy pan. Podałam mu adres zamieszkania i tam pojechaliśmy. Zobaczyłam jak na szybie tańczą krople deszczu. Odnalazłam komórkę i zobaczyłam która godzina. Zamiast godziny ujrzałam jedną wiadomość od Blondyna:
"Nie odpuszczę, rozumiesz? Wiem gdzie jesteś i już tam jadę. Kocham cię, maleńka..."
Łzy mi poleciały po policzku. Uśmiechnęłam się przez łzy i przytuliłam komórkę do serca.
Czyli mi wybaczył... To co mu wyrządziłam, on, on po prostu mi wybaczył- pomyślałam. Samochód stanął i wyszłam. Deszcz zaczął przybierać na sile. Kierowca szybko wysiadł i podał mi walizkę, podziękowałam i poszłam w stronę domu. Otworzyłam drzwi.
- O mój Boże, Jessie!- krzyknął brat i podbiegł do mnie mocno mnie tuląc.- Tak mi przykro.
- Zapomnij- odparłam i wtuliłam się w niego. Rodzice przybiegli i również mnie przytulili. Opowiedziałam im wszystko jak to było, a oni bez żadnych pytań i krzyków po prostu mnie przytulili.
Za to kochałam moją rodzinę. Następny dzień nie był lepszy. Padało jeszcze gorzej niż wczoraj. Jednak nie to mnie powstrzymało od tego, aby pójść w moje miejsce.
- Idę nad staw- krzyknęłam schodząc ze schodów.
- Ale pada- jęknęła mama.
- No to. W moje miejsce mogę chodzić nawet w czasie gradu- zaśmiałam się i pocałowałam ją w policzek. Nałożyłam kaptur i wyszłam z domu. Nie minęła minuta, a byłam cała mokra. Jednak i tak poszłam nad staw, gdzie uwielbiałam siedzieć.

*Niall*
Pogoda nam nie dopisywała i Zayn z Louisem trochę się przestraszyli lotu, jednak ja musiałem jechać. A chłopaki widząc mój zapał zgodzili się lecieć ze mną. Przylecieliśmy późno, bo chyba o drugiej w nocy. Zameldowaliśmy się w najbliższym hotelu.
Na drugi dzień od razu pojechaliśmy do domu Jessie. Jednak nie zastaliśmy jej tam. Mama Jess powiedziała, że jest nad jakimś stawem, spojrzeliśmy na nią dziwnie, a ta się zaśmiała i kazała Elliotowi nas tam zaprowadzić.
Poszliśmy nad ten staw i po piętnastu minutach byliśmy na miejscu. Zauważyłem Jessie, która była cała przemoczona, siedziała na trawie i wrzucała kamyki do wody. Wszyscy się ulotnili, a ja podszedłem bliżej.
- Jessie- szepnąłem, a ta jak oparzona wstała i złapała się za serce.

*Jessie*
- Jessie- usłyszałam czyiś głos. Wstałam pośpiesznie i dostałam palpitacji serca widząc Nialla. Uśmiechnęłam się nieśmiało. Staliśmy na przeciwko siebie i delektowaliśmy się sobą.
- Przepraszam- powiedzieliśmy jednocześnie. Zaśmiałam się cicho i spuścił wzrok, by po chwili znów na niego popatrzeć.
- Dlaczego tu przyszedłeś?- spytałam.
- Żeby cię odzyskać- odparł.
- Nie rozumiem. Przeze mnie tyle cierpiałeś, dlaczego chcesz mnie odzyskać.
- Za bardzo cię kocham i cierpiałbym bardziej jeżeli nie miałbym ciebie obok siebie- wyszeptał, a mi jedna łza poleciała po policzku.
- Ja też cię kocham, Niall- powiedziałam.
Jak na zawołanie podbiegliśmy do siebie i mocno przytuliliśmy. Wybuchnęłam płaczem i wtuliłam się mocniej w chłopaka.
- Nie płacz- zaśmiał się cicho.
- A twoje fanki... znaczy wasze fanki? Nienawidzą mnie, a Brian zrobi wszystko, żeby mnie zniszczyć- powiedziałam, gdy wytarł moją łzę.
- Wytłumaczymy fankom. Jeżeli chcą się nazywać Directionerkami, to niech wybaczą ci jak ja tobie- uśmiechnął się.- A Brian pożałuje.
- Przepraszam- powtórzyłam jeszcze raz, a ten się tylko zaśmiał.
- Ja też, Jess. Ja też- wymruczał i pocałował mnie.
Cały tydzień czekałam na to i w końcu się doczekałam. Tak bardzo tęskniłam za jego oczami, uśmiechem, pocałunkami, sposobem w jaki mnie przytulał... Tęskniłam za nim.
Ale widać, że miłość przetrwa wszystko...

*pół roku później*
Wytłumaczyliśmy wszystko fankom chłopakom i zrozumiały. Przeprosiły za to co na mnie pisały i przyrzekły, że Brian pożałuje tego, że rozpadł się Nessie. Wszystko wróciło do normy. W klubach uważamy na siebie nawzajem...
Ale i tak dzięki tym wszystkim zdarzeniom z ostatniego roku pokazały, że miłość potrafi przetrwać wszystko. A co najważniejsze dzięki temu wszystkiemu pokochałam bardziej Nialla i doceniłam sto razy bardziej to co mam. Uważam na ludzi i cieszę się z każdej wolnej chwili.
Teraz wiem jak życie może dać popalić, przekonałam się dwa razy i więcej nie chcę.
Wydaje mi się, że codziennie kocham coraz bardziej Horana, a on mnie. Nasz kontakt poprawił się jeszcze bardziej.
A tak w ogóle to Liam w końcu oświadczył się Danielle, na co chyba każdy czekał. Harry związał się z Annie, która jest moją przyjaciółką. Oczywiście nigdy nie zastąpi mojej Sam, ale jest moją przyjaciółką. Zayn natomiast zakochał się w Perrie, która jest naprawdę cudowną osobą. I wiem, że Sami cieszy się z naszego szczęścia.
Wszystko wróciło do normy, ale wiem, że w tym życiu zdarzy się jeszcze wiele... Ale przetrwamy to. Wierzę w nas...

*THE END*

******
A no właśnie, ostatni rozdział ^^ plus epilog, ale nie chcę mi się tego pisać XD
Wróciło wszystko do normy i jak zwykle HAPPY END. bo jakby inaczej.
Postanowiłam napisać teraz coś o upadłych itp. bo dawno nie było.
Ale musiałabym przeczytać najpierw jakąs książkę, chociaż może coś mi przyjdzie do głowy.
WOW. To już czwarte moje opowiadanie, normalnie nie wierzę! : )
DZIĘKUJĘ wam kochani za tyle komentarzy, które dostawałam pod każdym rozdziałem i że jesteście ze mną :33
Oraz dziękuję za tyle odwiedzin : d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Okej.. JEŚLI JESTEŚCIE PRAWDZIWYMI DIRECTIONERKAMI wejdźcie w ten link :
http://besty.pl/1533132
przeczytajcie go i zróbcie to co jest tu nappisane. Pokażmy im, że kochamy ich i nie chcemy żeby to się psuło!
No więc jak? Pomożecie : )?
Rozsyłajcie to wszędzie gdzie się da!! Directioneerki trzymają się razem, a więc pomagajmy sobie nawzajem. DO DZIEŁA! <33


PS. na dole jest rozdział :3
 

 
Obudziłam się wtulona w blondyna. Spojrzałam na niego i widząc, że jeszcze śpi postanowiłam nie ruszać się, aby go nie zbudzić. Co chwilę uśmiechał się jak głupi do sera i mamrotał coś. Nie wytrzymałam i zaczęłam się cicho śmiać i jak na złość musiał się obudzić. Spojrzał na mnie zaspanymi oczami i kompletnie nie wiedział co się dzieje.
- Coś się stało?- wymamrotał zachrypniętym głosem.
- Jesteś jeszcze słodszy jak gadasz przez sen i się uśmiechasz- odpowiedziałam, a ten znowu się wyszczerzył.
- Ty mi się śniłaś, to się nie dziw- zaśmiał się i rzucił się na mnie.
- Co ty robisz!- krzyknęłam.
- A to kara za to, że mnie obudziłaś!- odkrzyknął i zaczął mnie łaskotać. Próbowałam go z siebie zrzucić, ale zrobił się silniejszy.
- Zejdź, proszę! Żebra mi połamiesz, a już miałam połamane!- wrzasnęłam, a ten jak na komendę usiadł na łóżku.
- Zapomniałem- spuścił głowę i podrapał się po karku. Miałam ochotę wybuchnąć śmiechem, ale powstrzymałam się i mocno go przytuliłam.
W przydługiej bluzce i krótkich spodenkach wyszłam z pokoju, a Niall w samym bokserkach podążał za mną. Po chwili złapał moją rękę i razem zeszliśmy ze schodów. Drugą ręką podpierał się kulą. Wkurzały go dwie, więc chodził z jedną, co dla mnie jest totalną głupotą, ale dobra. Przez cały tydzień chłopaki i ja nic nie robimy. Dosłownie. Ja nie chodzę na treningi, bo nie mogę. Chłopaki nie mogą koncertować, chodzić na wywiady i w ogóle. Więc siedzimy szóstką w domu i grzejemy tyłki. Od czasu do czasu wyjdziemy na podwórko, posiedzieć i pośmiać się. Postanowiliśmy dzisiaj urządzić sobie grilla.
- Może zróbcie sobie dzień bez dziewczyn? Ja pójdę do Dan i El?- spytałam chłopaków, a oni spojrzeli na mnie jak na idiotkę.
- Nie ma mowy! Jesteś w rodzinie! Co prawda dziewczyny też, ale...- Hazza spojrzał na Zayna i szybko znów na mnie.- Jesteś jak nasza siostra!
- Dobra, spokojnie. Ja tylko proponowałam- zaśmiałam się, a Loczek się zaczerwienił. Obejrzeliśmy jakiś film, który leciał w TV. Po seansie ja, Niall i Lou pojechaliśmy taksówką do sklepu, Zayn i Liam oraz Harry przygotują grilla i potrzebne rzeczy.
*17:30. One Direction z Jessie grillują*
Tego nam brakowało. Odizolowanie się od rzeczywistości, posiedzenie w swojej grupie, zapomnienie na chwilę o tym wypadku. Wspominaliśmy Sam, mimo, że było trudno. Zayn już się z tym pogodził. Ostatnio przypadkowo słyszałam, jak tak jakby z nią rozmawia.
"Wiem, że jesteś obok mnie. I pewnie chcesz, żebym zakochał się w kimś innym, co? Pewnie tak zrobię, ale nigdy o tobie nie zapomnę, Sam... Jestem zły, że od razu do ciebie nie podszedłem... Czy trzeba kogoś stracić, żeby wiedzieć jakie życie jest okrutne? Ja bez tego doskonale wiedziałem.. Tylko dlaczego Bóg Ciebie akurat zabrał? W ogóle to dlaczego nam się to przytrafiło. Czy aż tak zgrzeszyliśmy?(...)". Gdy wymawiał te wszystkie słowa nie wytrzymałam i rozpłakałam się, pobiegłam do pokoju i po prostu płakałam...
Niall poszedł po gitarę i po chwili zaczęliśmy śpiewać jakieś piosenki. Trochę ich, trochę innych piosenkarzy. Ja jadłam swoją kiełbasę, a chłopcy śpiewali. Brakowało mi tego. Ale gdyby była tu jeszcze Sam... To znaczy, jestem pewna, że stoi obok nas i cieszy się razem z nami, ale to nie to samo. Chciałabym znów ją przytulić.
Tak w ogóle to chłopaki strasznie mnie zmienili. Przecież byłam... inna, a teraz? Z pyskatej zmieniłam się na miłą. Wcześniej nigdy prawie nie płakałam, a teraz? Codziennie uronię kilka łez. A co do łez to mimowolnie wspominając Sam popłynęły po moim policzku. Szybko je starłam i oparłam głowę na moich kolanach. Odłożyłam kiełbaskę, bo odechciało mi się ją jeść.
- Jessie?- spojrzał na mnie Lou. Ponownie starłam łzy i wymusiłam uśmiech.
- Co?- odpowiedziałam.
- Czemu płaczesz?- spytał Niall odkładając gitarę i podchodząc do mnie.
- Nie płaczę- skłamałam.
- Nas nie okłamiesz, głuptasie- uśmiechnął się Harry.
- Tęsknie, po prostu tęsknie- skrzywiłam się i wtuliłam w Horana. Wszyscy przybiegli i zrobiliśmy grupowego misia.
- My też i to cholernie- szepnął Lou.
- Pamiętasz co mi mówiłaś?- odezwał się Zayn. Pokiwałam głową. Wiedziałam co ma na myśli. Że Sam jest w naszych sercach.
- Nigdy jej nie zapomnimy, zawsze będzie z nami. Po śmierci Sam każdemu jest teraz trudno nikt nie wiem czego by chciała... Ale wydaje mi się, że na pewno nie chciałaby abyśmy płakali z jej powodu i się zamartwiali- powiedział Malik, a wszyscy na niego spojrzeli.
- Nie płacz- szepnął do mojego ucha blondyn i otarł łzę.
- Ale ja tak nie mogę- wyszeptałam. Wstałam i spojrzałam na wszystkich.- Bawcie się dalej, ja idę do pokoju. Przepraszam.
- Mam iść z tobą?- zapytał Niall.
- Zostań- odparłam i weszłam do środka mieszkania.

*Trzy miesiące później*
Chłopakom zdjęci już gipsy i wszyscy byliśmy praktycznie zdrowi, poza małymi szczegółami. Postanowiliśmy w końcu się rozerwać i poszliśmy do klubu. Jest już listopad, a więc były urodziny Liama i Nialla, które spędziliśmy skromnie. Z naszych gronem.
Ale dzisiaj jest ten dzień, w którym od wypadku chcemy się zabawić. Ubrana byłam w białą bluzkę z nadrukiem flagi Wielkiej Brytanii, krótkie jeansowe spodenki, czerwone szpilki i tego samego koloru wzięłam pomadkę na usta. Oczy podkreśliłam eye-linerem i maskara. Do torebki włożyłam perfumy i komórkę. Jechaliśmy taksówką do klubu "Forever Young". Każdemu z nas spodobała się nazwa i postanowiliśmy tam pójść.
W środku było duszno. Czuć było zapach papierosów, alkoholu i potu. Było naprawdę sporo ludzi. Nie wiem jakim cudem dziennikarze się o nas dowiedzieli, ale śledzili nas przez cały czas. Więc swobody mieliśmy mało. Mimo to wypiłam kilka drinków i w głowie zaczęło mi się kręcić. Tańczyłam z Niallem prawie przez cały czas. Po jakimś czasie dosiedliśmy się do naszej grupy.
- Skończyło się- jęknął Zayn, który pokazał puste butelki po piwie.
- Ja pójdę- uśmiechnęłam się.- Ktoś coś jeszcze chce?
- Pięć browarów, jedno whiskey i chyba tyle- obliczał Lou. Pokiwałam głową i w czasie drogi do baru przypominałam sobie co mam wziąć.
- Dzień dobry- uśmiechnęłam się do barmana. Spojrzał na mnie i wyszczerzył się.
- Witam, piękną kobietkę. Coś podać?- zapytał.
- Pięć piw oraz... jedno whiskey- odparłam.
- Już się robi- powiedział i zaczął podawać na tacy. I po chwili dał kieliszek wódki.
- Nie zamawiałam- odezwałam się po chwili.
- To od tego pana, a drugie na koszt firmy- uśmiechnął się łobuzersko. Spojrzałam w stronę bruneta, od którego dostałam kieliszek wódki. Szybko zaniosłam reszcie ich zamówienia i wróciłam do bruneta.
- Po co kupiłeś mi to?- zapytałam. Mimo, że byłam wstawiona kontaktowałam i docierało do mnie wszystko.
- Dla takiej ślicznotki jak ty można kupić- odparł.
- Taa i za pewne dodałeś tabletkę gwałtu czy coś, nie? Ja już znam takich jak ty- burknęłam.
- Nic nie dodałem- powiedział całkiem przekonująco.
- No to wypij- rozkazałam i podałam mu kieliszek- ten bez wahania wypił i spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się do niego.
- Jestem Brian- podał rękę.
- Jessie- odparłam.
- Zatańczymy, Jessie?- nie puścił ręki. Nie zdążyłam nawet odpowiedzieć bo pociągnął mnie na parkiet. Zatańczyłam z nim jeden taniec. Przecież to nie zdrada, prawda?- To ty chodzisz z tym blondynem z One Direction, co nie?
- Ma na imię Niall- powiedziałam.
- Szczęściarz- odparł.- A tak w ogóle, Twoja mama jest złodziejką?
- Niby dlaczego?
- Bo ukradła dwie gwiazdy, które są w Twoich oczach...- powiedział i poruszył śmiesznie brwiami. Wybuchnęłam śmiechem i puściłam go.
- Dobry suchar, stary- poklepałam go po plecach i chciałam odejść, ale złapał mój nadgarstek i przyciągnął do siebie.- Zostaw mnie, Brian.
- Bo co?- warknął.- Chodź.
- Nigdzie z tobą nie idę!- krzyknęłam.
- Do baru- powiedział i puknął się w czoło. Zrezygnowałam i usiadłam przy barze obok niego. Zamówił cztery kieliszki dla mnie i dla siebie.
- Po co aż tyle?
- Zrobimy konkurs... Jeżeli ja wygram zatańczysz ze mną jeszcze dwa tańce, a jeśli ty wygrasz pójdziesz sobie i zapomnimy o sobie, co ty na to?- powiedział pewny siebie.
- Nic z tego- odparłam i chciałam odejść.
- Wypijesz inaczej powiem prasie, że się ze mną przespałaś. Uwierzą we wszystko co się im powiem- uśmiechnął się łobuzersko.
- Nie zrobisz tego!- krzyknęłam.
- A chcesz się przekonać?- spytał i wyciągnął komórkę.
- Dobra, zgoda- powiedziałam i wzięłam pierwszy kieliszek.- Trzy, dwa, jeden...
Wypiłam szybko jeden i od razu się skrzywiłam, ale nie przestawałam. Spojrzałam i widziałam, że wypija już drugi. Wzięłam drugi i trzeci od razu po nim. Po chwili czwarty, ale było za późno.
- Wygrałem- zaśmiał się. Wódka zrobiła swoje i urwał mi się film.
Obudziłam w jakimś pokoju z ogromnym bólem głowy. Złapałam się za nią i usiadłam na łóżku.
- Kurwa- jęknęłam.
- Wstałaś?- usłyszałam jakiś głos. Szybko się odwróciłam i zobaczyłam Briana obok mnie w łóżku.
- Kurwa!- powtórzyłam i szybko wstałam. Byłam w bieliźnie. Zabrałam mu kołdrę i szybko się okryłam.- Co tu się dzieje! Czego jestem w bieliźnie! Gdzie jest Niall!
- Co ma się dziać? Spałaś ze mną, ta noc była cudowna...
- My...- przykryłam do buzi dłoń i wybuchnęłam płaczem.- Ty potworze!
- Ja potwór? Chyba ty w łóżku- zaśmiał się. Wzięłam swoje ciuchy i szybko założyłam na siebie. Podeszłam do niego.
- Pożałujesz tego- syknęłam i strzeliłam mu z liścia.
- Ja pożałuję?! Sama nie wiesz co zrobiłaś, szmato!- krzyknął.
- Nie jestem nią!- wrzasnęłam i wybiegłam z pokoju. Tak naprawdę nie wiedziałam gdzie jestem. Na szczęście komórkę włożyłam do kieszeni, gdy byliśmy w klubie. Cała zapłakana biegłam przed siebie. Nie wiedziałam gdzie jestem. Z daleka widziałam Big Ben, ale to mi nie pomagało. Spojrzałam na zegarek. 12:30. Zadzwoniłam do Nialla, który odebrał po trzech sygnałach.
- Jessie? Kurwa, gdzie ty jesteś!- krzyknął do słuchawki.
- Niall, przepraszam. Znienawidzisz mnie. Nie wiem gdzie jestem- zaszlochałam.
- Opisz miejsce i nie płacz, kochanie- dokładnie opisałam miejsce gdzie się znajduję.
- Wiem gdzie to. Poczekaj, będę za 10 minut...
Rozłączyłam się i usiadłam na ławce. Wybuchnęłam głośnym płaczem. Muszę powiedzieć mu prawdę, nie mogę tego ukrywać. To i tak pokaże się w prasie. Po piętnastu minutach siedziałam w samochodzie blondyna.
- Zniknęłaś od razu jak przyniosłaś nam piwa itp. Co się z tobą stało?- spytał i przytulił mnie.
- Ja... Niall, przepraszam. Zrozumiem jak mnie znienawidzisz i nie będziesz chciał mnie znać... Ale ja nie zrobiłam tego celowo- mówiłam jednym tchem.
- Spokojnie wytłumacz mi- powiedział i ruszył do domu. Poczekałam aż wysiądziemy i znajdziemy się w pokoju.
- Brian mnie upił i ... i ja nie wiedziałam. Przepraszam!- wybuchnęłam płaczem.- Przespałam się z nim- szepnęłam.
- Coś ty zrobiła?!- krzyknął blondyn.
- To nie tak jak myślisz!
- A niby jak!- warknął.- Nie wiedziałem, że cię na to stać... Wynoś się stąd, kurwo.
- Cos ty powiedział?! Nie jestem żadną kurwą!- krzyknęłam. Wytarłam oczy i spojrzałam na niego.- Upił mnie, rozumiesz?! Nie wiedziałam co robię! Myślisz, że tego chciałam?!
- Nie wiem. Ale skoro się z nim przespałaś to coś znaczy. Nie chcę cię widzieć- warknął i schował twarz w dłonie.
- Przepraszam- szepnęłam i wybiegłam z pokoju. Na korytarzy zderzyłam się z Liamem.
- Co się stało. W całym domu was słychać.
- Niall ci pewnie powie- powiedziałam i chciałam go wyminąć, ale się nie dało.
- Ty mi powiedz- nalegał.
- Przyniosłam wam wasze zamówienia, spotkałam jakiegoś Briana. Spytał czy to ja jestem dziewczyną Nialla, a ja potwierdziłam. Dał cztery kieliszki na łeb i powiedział, że jak nie wypije to powie prasie, że zdradziłam Nialla, więc wypiłam ale przegrałam. Film mi się urwał i obudziłam się obok tego chłopaka... Ale ja nie wiedziałam co ja robię!- krzyknęłam i upadłam na podłogę zakrywając twarz.
- Ja ci wierzę, Jessie. Czemu nie powiedziałaś tego Niallowi?- zapytał spokojnie. Uklęknął i przytulił mnie.
- Chciałam, ale wyzwał mnie od kurwy i kazał wypierdalać- szepnęłam.
- Co powiedział?! Nie poznaje go...- powiedział zmartwiony Liam.
- Wyprowadzę się. Nie będę mu przeszkadzać- powiedziałam.- Spakujesz mnie?
- Ehh, no dobrze. Ale gdzie pójdziesz?- spytał.
- Nie wiem. Pojadę do Nowego Jorku...
- O nie, nie, nie. Nie ma takiej opcji. Nigdzie nie lecisz!- krzyknął tym razem Zayn, który słyszał naszą rozmowę.
- Podsłuchiwałeś?!- krzyknęłam.
- Tak i ci wierzę, Jess. Porozmawiajcie ze sobą...
- Wyzwał mnie od kurwy, wiem, że zawiniłam, ale bez przesady!- krzyknęłam i wstałam.- Zostawcie mnie.

*****
Hi : ))
Kolejna niespodzianka XD
I jak??
Jeszcze sto odwiedzin i równe 2 000 będzie. Jesteście wielcy!! <33 a raczej wielkie : ***
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
*Perspektywa Elliota*
Gdy tylko Jessie wstrzyknięto lek usypiający zadzwoniłem do rodziców, aby przyjeżdżali. Siostra pojechała na salę operacyjną, a ja i Niall usiedliśmy przy ogromnych drzwiach gdzie znajdywała się Jess. Pół godziny później dobiegli do nas rodzice, którzy zaczęli się zamartwiać.
- Uspokójcie się. To tylko operacja- odparłem.- Za godzine lub dwie przywiozą z powrotem waszą córkę i będzie już widziała- uśmiechnąłem się pocieszająco. W sumie Horan też się stresował.
Dowiedziałem się, że Harry i Lou dzisiaj wychodzą ze szpitala, a pozostali jutro. A skoro Jessie będzie niedługo widziała to może, ona też niedługo wyjdzie? Oby. Od dwóch tygodni, gdy wchodziłem na TT widziałem u chłopaków, nawet u dziewczyn tysiące tweetów od fanek, aby wyszli już i się trzymali... To miłe z ich strony. Nawet przypadkowo znalazłem u jednej fanki wpis, w którym pisała, żeby inne fanki wysyłały do niej upominki, a ona wyśle do chłopców, Sam i Jessie... Właśnie Sam. Rozmawiałem z Tommiem i powiedział, że jak tylko wyjdzie Jessie ze szpitala robią pogrzeb. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Dziewczyna nie przeżyła nawet połowy swojego życia, a Bóg już ją zabrał. Przecież to takie niesprawiedliwe...
Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos lekarza, który wyszedł z sali operacyjnej.
- Państwo są rodziną?- zapytał podchodząc do naszej czwórki. Blondyn spojrzał na mnie, a ja szybko potaknąłem.- Trzy godzinna operacja przeszła pomyślnie. Jessica będzie widziała. Jest jeszcze śpiączce, wybudzi się za pewne jutro, a za trzy dni będziemy mogli ją wypisać- odparł doktor, a rodzice szczęśliwi się przytulili.
- Dziękujemy- powiedziałem i uścisnąłem dłoń lekarza.
- Nie ma czego dziękować. To moja praca, a jak idzie wszystko pomyślnie cieszę się jak dziecko- uśmiechnął się. Lekarz był brunetem i miał około 34 lata. Odwzajemniłem uśmiech.
- Niall- zwróciłem się do chłopaka, który stał z bananem na twarzy i nie wiedział co zrobić. Odwrócił się do mnie i spojrzał pytająco.- Idź się pakować, stary. Jutro wychodzisz- posłałem mu wielki uśmiech.
- Masz rację. Ale jak się obudzi to zawołaj mnie- dodał. Przytaknąłem, mocno mnie przytulił i poszedł do swojej sali. Rodzice również szczęśliwi nie wiedzieli co robić.
- Mamo jesteś przyjaciółką z Sam mamą... Idź jej pomóż z pogrzebem. A ty tato dodawaj im otuchy- wymyśliłem. Zgodzili się od razu. Pożegnałem się z nimi i poszli. Akurat przywozili Jessie, która miała oczy w bandażach. Szedłem za nimi, aż do sali mojej siostry. Pielęgniarki jeszcze coś tam porobiły i poszły. Spojrzałem na godzinę. 19:46. Byłem wykończony, mimo, że siedziałem jedynie na dupie i nic nie robiłem.
Usiadłem na fotelu i zamknąłem oczy. Wszystko powoli wraca do normy- pomyślałem. Dostałem sms'a od ojca, w którym napisał, że oni, mama Sam i Tommie lecą do domu, a ja tam dolecę z Jessie i chłopakami. Spojrzałem ostatni raz w tym dniu na siostrę, szeroko się uśmiechnąłem i usnąłem..
*Perspektywa Nialla*
Byłem w końcu szczęśliwy. Usnąłem dopiero koło północy, a wstałem dosyć wcześnie, bo około ósmej. Z walizką w ręku wymeldowałem się z chłopakami. Liam wziął moją walizkę i z Zaynem pojechali do domu, a ja poszedłem do sali Sam. Wszedłem do pomieszczenie i zobaczyłem jak rodzeństwo śpi.
- Elliot- szepnąłem mu do ucha. Wymamrotał coś, aż w końcu się obudził. Podaliśmy sobie dłonie na przywitanie i spojrzeliśmy na Jessie, która również się wybudzała.
- Jednak nie widzę?- spytała, a my się zaśmialiśmy.- O cześć chłopcy- uśmiechnęła się szeroko. Elliot pobiegł po pielęgniarki, a ja podszedłem do Jess i pocałowałem ją w usta.
- Brakowało mi tego- wyszeptałem, a ta wyszczerzyła się jeszcze bardziej.
- Dlaczego nie widzę?- zmartwiła się.
- Widzisz, tylko masz opatrunek na oczy- zaśmiałem się, a ta odetchnęła z ulgą.
- A moi rodzice gdzie są?- zapytała.
- Nawet nie wiem... O idzie twój brat. Spytam się go- odparłem.- Elliot? Gdzie wasi rodzice?
- Pojechali do Nowego Jorku, przygotowywać pogrzeb- powiedział. Kiwnąłem głową na znak, że rozumiem. Pielęgniarka delikatnie oderwała opatrunek, a Jessie pomrugała i szeroko się uśmiechnęła.
- Boże, ja znowu widzę!- niemalże krzyknęła. Spojrzała szybko na Elliota, a potem na mnie i się rozpłakała.
- Głuptasie, nie płacz!- podszedłem do niej i mocno ją przytuliłem. Popatrzyła w moje oczy uśmiechając się szeroko.
- Tęskniłam za Tymi oczami, za uśmiechem i za tobą- szepnęła i wtuliła się we mnie. Słysząc to co powiedziała uśmiechnąłem się szerzej i objąłem ją.- Kiedy wyjdę?
- Wszystko jest w porządku, więc prawdopodobnie jutro- odparła pielęgniarka i wyszła.
- Jedźcie do domu, wyśpijcie się w łóżkach i jutro po mnie przyjedziecie- powiedziała, a ja spojrzałem na nią głupio.
- No chyba sobie żartujesz.
- Jessie- przerwał Elliot, który w końcu się odezwał.- Skoro jutro wychodzisz, to ja i Niall pojedziemy cię spakować i jedziemy do NY.
- Dlaczego?- spytała, a po chwili przypomniała sobie wszystko.- Mój Boże... Sam.
- Niestety- szepnąłem, a dziewczyna wybuchnęła płaczem. Przytuliłem ją jeszcze mocniej...

*31 lipca 2012. Dzień wyjścia ze szpitala*
*Perspektywa Jessie*
Poza tym, że odzyskałam wzrok, wciąż dokuczał mi ogromny ból pleców. A to dlatego, że przez ten wypadek coś się stało z moim kręgosłupem, a chłopcy muszą szukać innych tancerek, bo zakazano mi tańczyć przynajmniej dwa miesiące. Mimo nie płakałam... No dobra, ale tylko dwie godziny.
Większy ból sprawiał, gdy widziałam każdego z bandażem. Niall miał kule, bo ma złamaną nogę, Louis również, a Harry na ręku. Zayn nie jest aż tak poszkodowany, oprócz tego, że też ma coś z kręgosłupem, a Liam ma coś z obojczykiem...
Ich menadżer jest cudowny. Odwołał wszystkie koncerty i wywiady, na które mieli chłopcy być. Nie będą występować, aż każdemu się wszystko się zagoi. Paul dba o nich na każdym kroku, przynajmniej tak było w szpitalu jak opowiadał mi blondyn. Mój brat i Irlandczyk spakowali mnie do jednej walizki i wszyscy pojechaliśmy na lotnisko. Jutro jest już pogrzeb mojej przyjaciółki. Gdy chłopcy wczoraj poszli przepłakałam prawie cały dzień. No ale to moja przyjaciółka, jak mam się pogodzić z tym, że nigdy jej nie zobaczę? Usunęłam jej wszystkie konta jakie miała. Jak byłyśmy młodsze i zakładałyśmy swoje pierwsze konta, od razu powiedziałyśmy sobie hasła i przyrzekłyśmy, że jak coś się nam stanie usuwamy te gówna. Na moim TT miałam dużo wpisów od fanek One Direction. Prawie wszystkie były naprawdę miłe. Cała nasza szóstka i Elliot szliśmy do samolotu już po odprawie. Każdy się na nas gapił, bo doskonale wiedzieli kim jesteśmy. Sześć kalek będzie leciało samolotem i tylko jeden jak na razie najsprawniejszy. Były trzy osobowe, więc usiedliśmy Zayn, Liam i Elliot, przed nimi Louis i Harry, a my przed nimi. Blondyn objął mnie ramieniem i gdy tylko ruszyliśmy położyłam głowę na ramieniu Horana.
- Kocham cię- szepnęłam po chwili. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
- Ja ciebie też, Jessie- mruknął do ucha i pocałował moje czoło.
- Wiesz, że pamiętam to co mówiliśmy w samochodzie?
- Ja też. Wszystko doskonale pamiętam- dodał uśmiechając się.- Cieszę się, że żyjesz. Bo jakbyś...
- Ale tak nie jest- przerwałam mu przykładając palec do jego ust. Pocałował mojego palca, a ja się cicho zaśmiałam. Drugą ręką wziął moją dłoń odłożył na jego kolano, przysunął się i pocałował.
- Ale ja tęskniłem za twoimi pocałunkami- wymruczał do mojego ucha. Czułam jego miętowy oddech na skórze co przyprawiało mnie o ciarki.
- A myślisz, że ja nie?- spytałam, a ten tylko zachichotał i znów złożył pocałunek na moich ustach.
*
- Kochanie ty moje. Wstawaj- usłyszałam dobrze znany mi głos. Otworzyłam delikatnie oczy i znów cieszyłam się widokiem mojego Nialla. Musnął moje usta i dodał- Lądujemy.
Wyjrzałam przez okno, żeby potwierdzić jego słowa. Piętnaście minut później staliśmy i szukaliśmy naszych bagaży. Jakie szczęście, że podpisałam i zaznaczyłam, bo było kilka podobnych do mojego. Gdy wszyscy już mieliśmy swoje walizki zamówiłam taksówkę. Po pięciu minutach wszyscy siedzieliśmy w samochodzie i jechaliśmy na dobrze znaną mi ulicę. Moją i Sam...
Elliot zadzwonił do rodziców, że już jesteśmy. Pół godziny później wychodziliśmy z samochodu i kierowaliśmy się do mojego domu. Niall zajął się rozmową z Liamem, a ja podeszłam do Zayna i mocno go przytuliłam.
- Mi też jest ciężko, Zayn- szepnęłam, a ten spojrzał na mnie smutnymi oczami.- Ale nie możesz się załamywać. Pamiętam jak Sam powiedziała, że jeśliby jej się coś stało nikt nie może po niej płakać. Uszanuj to... Każdy będzie za nią tęsknił, ale ona jest tutaj- pokazałam na serce.- i obserwuje nas z góry. Pokaż jej, że możesz być szczęśliwy- uśmiechnęłam się. Chłopak odwzajemnił to i objął mnie.
- Sam ma wspaniałą przyjaciółkę- dodał, a ja się bardziej wyszczerzyłam.
- Wiem- odparłam. Wybuchnęliśmy śmiechem, a wszyscy spojrzeli na nas pytająco.
- Zayn się uśmiecha!- krzyknął Harry.
- Podziękuj Jessie i Sam- powiedział.
- DZIĘKUJĘ!- krzyknęli wszyscy szczerząc się do mnie.
Wszystko wracało do normy, ale nigdy nie będzie tak samo jak przed wypadkiem. Nie ma Sam z nami i to jest najgorsze, ale trzeba żyć dalej. Przede wszystkim dla niej będę spełniać moje i jej marzenie, czyli taniec. Zawsze będzie moją siostrą, czy była tutaj czy jest teraz na górze... I zawsze będę za nią tęsknić, ale wiem jedno... Że nigdy o niej nie zapomnę, a moim dzieciom i wnukom będę o niej opowiadać codziennie. Wszystkie nasze wygłupy, jak się poznałyśmy i jak rozstałyśmy...
*1sierpnia 2012. Dzień pogrzebu*
1 sierpnia już zawsze będzie mi się kojarzył najgorzej. Ubrana byłam w czarną sukienkę przed kolano, czarne szpilki, oraz okulary przeciwsłoneczne. Nie przeszkadzało mi to, że inni zobaczą moje łzy, nie chciałam, aby Sam je widziała. Staliśmy na cmentarzu i patrzyliśmy jak pięciu facetów powoli kładzie ją do ziemi... Nie wytrzymałam, widząc jak przysypują ją piachem rozpłakałam się jak dziecko. Niall mnie przytulił i zaczął uspokajać. Zanim ją zakopali poprosili, aby rodzina i ja powiedzieli kilka słów. Byłam ostatnia i gdy nadszedł mój czas stanęłam na środku. Wszyscy patrzyli na mnie, a ja wyobraziłam sobie, że przede mną stoi uśmiechnięta Sam i patrzy na mnie.
- Nigdy nie poznałam takiej osoby jak Sam- zaczęłam.- Musiała się postarać, aby zdobyć moje zaufanie i gdy to zrobiła nigdy go nie straciła. Cieszę się, że mogłam spełnić jej marzenie i wyjechałyśmy do Londynu, aby tańczyć dla chłopaków. Zdążyłyśmy zatańczyć nawet na scenie przed tysiącami ludzi. To było coś wspaniałego. Zdążyła się nawet zakochać... W Zaynie. Który przeżywa gorzej jej śmierć niż najlepsza przyjaciółka. Widzisz Sam, jak dobrze trafiłaś?- spojrzałam w górę i uśmiechnęłam się przez łzy. Potem popatrzyłam na Zayna, który znowu zaniósł się płaczem.- Nie pamiętasz co ci mówiłam, Zayn? Sam kazała mi powiedzieć, żeby nikt nie płakał na jej pogrzebie i spełnię to. Mimo, że sama staram się nie rozryczeć. Pamiętam jak pierwszy raz się poznałyśmy. Już wtedy wiedziałam, że zostaniemy przyjaciółkami, ale widząc, że chce powalczyć o naszą przyjaźń dałam jej to, żeby później miała satysfakcję... Zawsze będzie moją siostrą i nigdy o niej nie zapomnę... Trzymaj się tam, siostro- znowu spojrzałam w górę. Widząc, że nie jest całkowicie zasypana i widać trochę trumnę rzuciłam bransoletkę, którą znalazłam w jej pokoju. To nasza bransoletką, którą i ja mam. Było na niej napisane "Przyjaciółki na zawsze!" i zrobiłyśmy ją same. Ludzie, którzy nie byli spokrewnieni po zasypaniu jej całej położyli kwiaty, pomodlili się i poszli. Została tylko moja rodzina, rodzina Sam i chłopcy. Zaczęłam wspominać z Elliotem i Tommiem czasy, kiedy całą czwórką robiliśmy przypały. Pierwszy raz od zdrady Tommiego przytuliłam się do niego. Po godzinie stania tak przy niej poszliśmy do swoich domów i żyliśmy dalej.
W NY byłam z chłopcami tydzień i codziennie przychodziliśmy na grób do Sam. Ósmego sierpnia pojechaliśmy z powrotem do Londynu żegnając się ze wszystkimi. Z domu wzięłam album, który zrobiłam razem z Sam i wszystkie zdjęcia powiesiłam w pokoju moim i Nialla. Zawiesiliśmy z blondynem wszystkie zdjęcia, które były z albumu i widząc nasze dzieło uśmiechnęliśmy się szeroko.
- Moim dzieciom i wnukom będzie codziennie o niej opowiadała- powiedziałam po chwili, gdy położyliśmy się na łóżku.
- Chcesz powiedzieć naszym- odparł, a ja spojrzałam na niego pytająco.
- Serio? Wytrzymasz ze mną aż tyle?- zaśmiałam się.
- No pewnie!- krzyknął i pocałował mnie w czoło.
- Zobaczymy- uśmiechnęłam się wyzywająco.- Ale wiesz, bo...
Nie dał mi dokończyć, bo przerwał mi buziakiem w usta. Spojrzałam na niego i wpiliśmy się w swoje usta.

*******
Hej :3 Wydaje mi się, że jest trochę dłuższy niż inne : )
Dzięki za komentarze , jesteście kochani : *
Postanowiłam w tym rozdziale dać już operację, jej wyjście ze szpitala, przyjazd do NY i pogrzeb. Żeby nie pisać tego kilka dni...
To chyba tyle co mam wam do powiedzenia ^^
BAJOO <33
 

 
*Perspektywa Nialla*
Obudziłem się. Otworzyłem oczy i wpatrywałem się w Jessie. Było mi cholernie smutno... Zobaczyłem, że dziewczyna śpi, więc skorzystałem z okazji i poszedłem na kulach szukać lekarza. Miałem złamaną nogę i złamany nos. Ciągle dziwi mnie, że mimo ogromnego wypadku wyszliśmy cało... Zobaczyłem Tommiego, który siedział przy jakiejś kobiecie i płakali. Podszedłem do nich i usiadłem.
- Co się stało?- zapytałem.
- Sam- wyszeptał Tom, a ja zrozumiałem o co chodzi... Jak Jessie się dowie, to się załamie- pomyślałem.
- Mój Boże...- szepnąłem i mocno przytuliłem chłopaka, który zaniósł się płaczem. Moje oczy również się zaszkliły, a łzy powoli spływały po moim policzku.- Pójdźcie do domu, po co macie tutaj siedzieć?- spytałem. Chłopak kiwnął głową, a ja widząc lekarza podszedłem do niego. Kątem oka widziałem jak wstają z foteli i idą do domu.- Dzień dobry.
- Witaj, Niall. Coś się stało?- spytał z troską w głosie.
- Czy są może oczy dla Jessie?- odpowiedziałem pytaniem.
- Zaraz sprawdzę... O Johnny, chodź na chwilkę- zawołał brunet, z którym rozmawiałem do jakiegoś rudego kolesia. Zaczęli coś szeptać, a po chwili brunet szeroko się uśmiechnął.
- I co?- spytałem lekko zniecierpliwiony.
- Jessie ma ogromne szczęście- odparł a ja się cieszyłem jak głupi. Czyli Jessie będzie widzieć!- Najlepiej jak będziemy operować od razu, po co czekać?- spytał lekarz do rudzielca.
- Wie lekarz gdzie mnie szukać jak coś- powiedziałem i tak szybko jak mogłem pobiegłem do sali gdzie leży moja dziewczyna. Otworzyłem drzwi i widziałem jak rozmawia z Elliotem i rodzicami.- Mam dobre wieści- powiedziałem, a wszyscy spojrzeli na mnie.- Jessie... Odzyskasz wzrok!
- O mój Boże!- krzyknęła jej mama i rozpłakała się... Tym razem chyba ze szczęścia. Wszyscy od razu się uśmiechnęli i zrobili mi miejsce.
- Naprawdę?- spytała niepewnie, a ja pokiwałem głową. Po chwili przypomniałem sobie, że nie widzi.
- Naprawdę- potwierdziłem, a ta się uśmiechnęła jeszcze szerzej.
- Co z Sam?- zapytała, a ja zamarłem. Wiedziałem dobrze, że zada to pytanie, ale nie wiedziałem jak jej powiedzieć. Przecież nie powiem prosto z mostu, że umarła. Jessie by się załamała...- Co z Sam?!- powtórzyła.
- Bo widzisz... Sam... Ona, umarła- powiedziałem. Dziewczyna otworzyła szerzej buzię. Dłonią przykryła usta i rozpłakała się.
- To nie możliwe!- krzyknęła.- Tylko nie ona!
Jej mama również się rozpłakała. Nie dziwne oni wszyscy tworzyli jedną wielką rodzinę. Widząc Jessie płaczącą, sam się rozpłakałem.
Po godzinie dziewczyna znów zasnęła, a ja poszedłem do chłopaków. Odwiedziłem najpierw Louisa i Harrego.
- Cześć chłopaki- uśmiechnąłem się blado.
- O, Niall- Harry odwzajemnił uśmiech, podszedł do mnie i mocno przytulił.- Jak się czujesz?
- Ja dobrze, gorzej z Jessie... Dowiedziała się o Sam.
- Jakie to wszystko jest pojebane- burknął Louis, zakrywając twarz.
- No coś ty- odpowiedziałem ironicznie.- Ja się pytam, dlaczego nas to spotkało? Nie mówię, żeby komuś innemu się przydarzyło... Ale dlaczego dziewczyny mają najgorzej?
- Nie mam zielonego pojęcia- odparł Harry.- Właśnie jak sprawa z jej wzrokiem?
- Odzyska wzrok- uśmiechnąłem się.
- To dobrze!- krzyknął Lou.
- Wiem- mruknąłem. Chłopaki zajęli się pakowaniem, bo dzisiaj ich wypisują, a ja poszedłem do Zayna i Liama.
Zapukałem do drzwi i słysząc "proszę" otworzyłem drzwi i blado się uśmiechnąłem do chłopaków.
- Cześć Niall- przywitał się Liam. Przytuliłem go mocno.
- Cześć Liam. Cześć Zayn- powiedziałem i podszedłem do mulata.
- Hej- mruknął i zakrył się kołdrą.
- Przykro mi, stary- szepnąłem siadając na jego łóżko. Usiadł i spojrzał na mnie.
- Jak każdy ma mi mówić, że mu przykro lepiej nie mówcie nic. To i tak nie pomoże- burknął, a z jego oczu popłynęły łzy. Przytuliłem go mocno. Gdy się uspokoił spojrzał znów na mnie.- Przepraszam.
- Nie przepraszaj. Też bym był wściekły, wkurwiony i miał depresje, gdyby to stało się Jessie- szepnąłem.
- Tak w ogóle co u niej?- zapytał Zayn.
- Odzyska wzrok- uśmiechnąłem się delikatnie.
- Przynajmniej jakaś dobra wiadomość- odparł Malik.
- Chociaż jedna- dodał Liam. Włączył laptopa i wszedł na jakieś plotki.- O piszą o nas. Słuchajcie... Tragiczny wypadek. Wiele fanek płacze, tyle, że czyich fanek? One Direction... Nikt nie może uwierzyć w to co się stało. W nocy, gdy wracali z imprezy urodzinowej jednej z tancerek zderzyli się z tirem... Cudem wszyscy przeżyli... No może nie wszyscy. Samantha Gray nie przeżyła, a Jessica Ryan straciła wzrok. Czyżby chłopcy mieli o dwie tancerki mniej? Czy niedługo będzie koncert? Ja pierdole, co oni piszą- warknął Liam.
- To jest żałosne!- burknąłem słysząc ostatnie pytania.
Siedziałem u nich godzinę, kiedy weszła Danielle. Przywitałem się z nią ciepło i powróciłem do Jessie. Jej rodzice musieli jechać załatwić jakąś rzecz i wrócą za kilka godzin. Zostałem z Elliotem,z którym zacząłem rozmawiać o wszystkim. Po prostu poznawaliśmy się. Opowiadał jak drażnił się z Jessie, a ja na jej imię uśmiechałem się szeroko.
- Albo i tak najlepsze jak zawsze na nią zwalałem całą winę, bo zawsze chciała ze mną wychodzić i moimi kumplami- uśmiechnął się.
- No i dobra- burknęła. Spojrzeliśmy na nią. Na jej widok uśmiechnąłem się szerzej. Podeszliśmy do niej i znowu zaczęli wspominać.
*Z perspektywy Jessie*
Rozmawialiśmy o moim i Elliota dzieciństwie. Od jakiegoś czasu w końcu się uśmiechnęłam i mimo, że nie widziałam ich twarzy, wyobraziłam sobie. Nie było to samo co normalnie, ale chociaż widząc w mojej wyobraźni Nialla uśmiechałam się. Tęskniłam za jego niebieskimi jak ocean oczami... Tęskniłam za jego uśmiech, który był skierowany do mnie... Tęskniłam za nim. Chciałam znowu go zobaczyć. Bałam się operacji na nowe oczy, bo nie wiedziałam co mnie czeka, jakie oczy dostanę i w ogóle.
Po godzinie naszych wspomnień wparował do sali lekarz.
- Jessie zabieramy cię na operację- odparł, a ja spojrzałam przestraszona na chłopaków, mimo, że ich nie widziałam.
- Spokojnie, będziemy z tobą- zaśmiał się delikatnie Niall. Uśmiechnęłam się i czekałam, aż mnie uśpią...

*******
Rozdział za pewne krótki... Postaram się dzisiaj napisać jeszcze wieczorem ^^
CZYTASZ = KOMANTUJESZ <33
PS. Dziękuję za tyle komentarzy : **
PPS. Dedykuję rozdział HazzaFazza <3
MAM JEDNO PYTANIE :
gdy to opowiadanie się skończy jakie chcecie? O 1D, czy coś w stylu jak moje pierwsze opowiadanie. O upadłych, wampirach itp.?
Od razu mówię, że jedno opowiadanie będzie na blogspot.com ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
- Jessie nie wiem czy mnie słyszysz... Żeglarzu- usłyszałam cichy szloch. Domyśliłam się, że to tata, ale co on robi przy mnie? Mieli przyjechać później... Otworzyłam delikatnie oczy, ale kompletnie nic nie widziałam.
- Tato, czego nic nie widzę?- spytałam się przestraszona. Mrugałam kilkanaście raz modląc się, żeby to było tylko na chwilę.
- Oślepłaś- wyszeptał, a mama zaniosła się płaczem. Zresztą, mi też łzy zaczęły spływać po policzku.
- A co się stało?
- Mieliście poważny wypadek. Sam jest najbardziej poturbowana, są nikłe szanse, że przeżyje...
- Tylko nie Sam- wyszeptałam i miałam ochotę wybuchnąć płaczem.- A chłopaki... A Niall?
- Chłopcy mają się lepiej. Niestety każdy ma coś złamane. Niall rękę w gipsie i rehabilitacje ma na kręgosłup. Powinien tutaj przyjść niedługo...
- Dlaczego oślepłam?- zapytałam z wielkim trudem. Wtedy do pokoju ktoś wszedł i usiadł na miejsce Taty... Tak mi się przynajmniej zdaje.
- Jessie- usłyszałam melodyjny głos Horana. Znowu się rozpłakałam.
- Niall, przytul mnie, proszę- szepnęłam. Chłopak zrobił to co chciałam. Pragnęłam znów wszystkich zobaczyć. Doceniamy wszystko, gdy stracimy... W moim przypadku utrata wzroku przyczyniła się do tego, abym doceniła, że nie wszyscy mieli tak dobrze jak ja... Że nie wszyscy mieli wzrok.
- Kocham cię, mała- szepnął mi do ucha. Kolejne strumienie łez popłynęło po policzkach. Otarł je i usiadł bliżej trzymając moją rękę.
- Czyli już nigdy nie będę widziała?- pytanie skierowałam do rodziców.
- Nie wiadomo córuś- odezwała się mama.- Mówili, że jak znajdzie się ktoś kto jest zdrowy, ale nie żyje to będziesz miała operacje... Ale to może być jutro, za dwa tygodnie, za miesiąc- powiedziała i zaniosła się płaczem. Westchnęłam głośno i zapragnęłam zobaczyć mojego Irlandczyka. Starałam się teraz go przypomnieć, wyobrazić, ale moja wyobraźnia była chyba ze mną pokłócona.
- Mamo, tato zostawicie mnie z Niallem?- spytałam. Czekałam aż odpowiedzą, ale usłyszałam zamykane drzwi.
- Jesteśmy sami- poinformował mnie Horan.

*Z perspektywy Nialla*
Trzymałem jej ciepłą dłoń i kląłem w duchu na Boga, za to, że to ona musi tak cierpieć. Gdybym mógł... Oddałbym jej moje oczy, aby widziała... Zrobiłbym wszystko, gdybym mógł. Gdybanie tu nie pomoże, kretynie- pomyślałem.
- Niall ja tak nie umiem żyć- wyszeptała nagle.
- Co masz na myśli?
- Pragnę widzieć twoją twarz, ale myśl, że nigdy jej nie zobaczę sprawia, że mam ochotę płakać i użalać się nad sobą... Najlepiej będzie jeśli się rozstaniemy...
- Nie zostawię cię, Jessie! Nawet nie gadaj o rozstaniu!- krzyknąłem, ale w miarę cicho. Otarłem kilka łez, które tańczyły na jej posiniaczonych policzkach.
- Jesteś sławny, co będą ludzie mówili jeżeli będziesz z dziewczyną, która jest bardziej ślepa niż kret?- uśmiechnęła się przez łzy.
- Od kiedy przejmujesz się zdaniem innych?- odpowiedziałem pytaniem.
- Zmieniliście mnie, więc się przejmuję. Chcę dla ciebie jak najlepiej, Niall. Nie chcę ci szkodzić w karierze...- wyszeptała. Na samą myśl, że mogłoby jej ze mną nie być łzy cisnęły mi się do oczu. Mogłem swobodnie się rozpłakać, bo przecież moja Jessie jest ślepa...
- Nigdy nie szkodziłaś, nie szkodzisz i nie będziesz szkodziła karierze. Posłuchaj, Jessie. Wiem, że tego nie chcesz- powiedziałem.- A ja za bardzo cię kocham, żebym pozwolił ci odejść... Przetrwamy to razem, rozumiesz?
- Ale...
- Żadnych ale. Kocham cię ponad życie i będę z tobą. I zobaczysz dawca oczu się znajdzie- pocieszył ją.
- Niall?- wyszeptała moje imię tak pięknie, że gdy na nią spojrzałem miałem ochotę skakać z radości... Z radości za to, że ją mam.
- Słucham cię...
- Dziękuję, że jesteś. I wiesz co?- uśmiechnęła się szeroko.- Kocham cię.
- Wiem, wiem- zaśmiałem się i musnąłem jej usta. Delikatnie zawiesiła ręce na mojej szyi i odwzajemniała pocałunki.- Brakowało mi tego...
- To znaczy?- spytała, gdy oderwaliśmy się od siebie.
- Byłaś w śpiączce dwa tygodnie...
- Ominęły mnie urodziny- mruknęła, a ja się cicho zaśmiałem.
- W sumie to mam dla ciebie prezent. Nie jest jakiś piękny i niestety na razie go nie zobaczysz. Jest to wisiorek z twoim i moim imieniem w środku serduszka- powiedziałem dokładnie go opisując. Zapiąłem jej na szyi, a dziewczyna zaczęła go macać.
- Nie widzę go, ale wiem, że jest piękny- uśmiechnęła i znów się rozpłakała.- Wybacz, teraz to chyba łzy szczęścia.
- Takie łzy mogę widzieć codziennie, kochanie- odparłem.- Zdrzemnij się, a ja będę tutaj cały czas. Zresztą jest po pierwszej to tym bardziej.
- Dobranoc, Niall- szepnęła.
- Dobranoc- powtórzyłem i położyłem głowę na jej łóżku...

*Z perspektywy Zayna*
Nie wiem jakim cudem, ale to dziewczyny mają najgorzej. A tak nie powinno być. Gdyby się dało chętnie oszczędziłbym cierpienia Sam i zamieniłbym się z nią. Siedziałem w ławce obok jej rodziców, a moja cierpliwość powoli się kończyła. Samantha właśnie ma chyba czwartą operację, od której zależy czy wyjdzie z tego czy... czy nie. Modlę się cały czas, aby wszystko poszło pozytywnie. Bo jak nie to sam się zabije...
Jej mama ciągle płakała, Tommie starał się pocieszać, a jej taty nie było... Usiadłem obok jej mamy i mimowolnie ją przytuliłem. Spojrzała na mnie zdziwiona.
- Będzie dobrze- szepnąłem.
- Obyś miał rację, Zayn.
- Zna mnie pani?- zapytałem lekko zdziwiony.
- Sam mi o tobie opowiadała- uśmiechnęła się blado. Ciągle powtarzałem będzie ciągle, ale sam zaczynałem w to nie wierzyć. Moją ukochaną operują ponad trzy godziny i żadnych wieści. Było grubo po drugiej kiedy przyszedł doktor. Wszyscy się zerwaliśmy i podeszliśmy do niego.
- Państwo z rodziny?- spytał, a ja spojrzałem na mamę Sam.
- Tak- odpowiedziała szybko. Uśmiechnąłem się delikatnie do niej.
- Pani jest jej matką?- znów spytał.
- A nie widać?- odpowiedziała ironicznie. W duchu wybuchnąłem śmiechem.
- Proszę za mną- powiedział oschle, a mama Sam poszła za doktorem. Ja zostałem z Tommiem.
Piętnaście minut później Matka Sam przyszła cała zapłakana.
- I co? Żyje?- spytałem. Spojrzała na mnie i wybuchnęła płaczem. Popatrzyłem się na Tommiego, który zrozumiał i sam zaczął płakać. A ja stałem jak ten kretyn i nie wiedziałem co zrobić. Łzy natychmiast zaczęły lecieć ciurkiem. Cały wkurzony pobiegłem do Liama. Siedział na łóżku i rozmawiał z Danielle.- Liam...
Spojrzał na mnie i widząc mnie zapłakanego podbiegł i mocno przytulił.
- Ona nie żyje- wyszeptałem i wybuchnąłem płaczem.
- O mój Boże- usłyszałem Dan. Dziewczyna nie znała Sam, ale zawsze przejmowała się innymi ludźmi i sama zaczęła płakać. Podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła.
- Ja pierdole- wybąkałem pod nosem. Usiadłem na łóżku, podkuliłem nogi i zacząłem płakać jak małe dziecko.

*Z perspektywy Louisa*
Siedziałem w sali razem z Harrym. Najdziwniejsze jest to, że my mamy najmniej szkód. Ja jedynie złamałem rękę, a Harold nogę. Reszta ma conajmniej od dwóch szkód. Najgorzej ma Sam i Jessie. Biedne... Niall od dwóch tygodni siedzi przy Jessie, a Sam od tych dwóch tygodni ciągle jest operowana... Mnie i Hazze wypuszczają za dwa dni... Resztę chłopaków za trzy lub cztery dni. A dziewczyny? Mogą tu siedzieć nawet miesiąc. Ale oby tak nie było. Powoli wszystko zaczynało się układać. Zayn znalazł swoją miłość, Jessie zaufała Niallowi i wyszło na dobre, zamieszkaliśmy w naszym domu. Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy... Tylko szkoda, że u nas tak szybko. Eleanor poszła po najnowszą gazetę, chciałem o nas poczytać. Bo pewnie na pewno będą o nas pisać. Zresztą już pisali. Przez ten czas postanowiłem odwiedzić innych. Zaszedłem najpierw do Nessie.
- Cześć wam- przywitałem się. Spojrzałem na nich, smacznie spali.- Sorki- szepnąłem i szybko wyszedłem. Byli tacy słodcy- pomyślałem. Dlaczego Jessie musiała oślepnąć?! Co ona zrobiła!
Poszedłem do sali Liama i Zayna. Tam spotkałem już nie taki przyjemny obrazek.
- Co jest?- spytałem.
- Ona... Ona nie żyje- wyszeptał Zayn i zaniósł się płaczem. Przytknąłem dłonie do buzi i podbiegłem do Malika.
- Ta mi przykro- powiedziałem. Tak naprawdę nie wiedziałem co innego powiedzieć. Chyba nikt nie wiem co w takim momencie powiedzieć. Przytuliłem chłopaka do siebie i kołysałem na prawo i lewo. W końcu szloch ustał. Spojrzałem na chłopaka, który usnął. Położyłem mulata i okryłem kołdrą.
- Cześć Danielle- uśmiechnąłem się do niej i mocno przytuliłem.
- Cześć, cześć- odwzajemniła uśmiech. Pogadałem troszkę z parą i poszedłem do Hazzy, który zdążył usnąć...

*****
Taki smutny i w ogóle. Nie gniewajcie się, że uśmierciłam Sam :3 Ale to tylko opowiadanie, nie? I tak się niedługo będzie kończyło, więc huehuehue <33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
- Jessie! Sam!- usłyszałam. Otworzyłam niechętnie oczy i zobaczyłam piątkę uśmiechających się chłopaków.- Wstańcie, do cholery!
- Spadajcie- mruknęłam i rzuciłam w nich poduszką. Zakryłam się kołdrą i pragnęłam pospać z godzinę, ale uniemożliwili mi to chłopaki, którzy zaczęli skakać po naszym łóżku.
- Ja pierdole!- warknęła Sam i wstała z łóżka. Ja tak szybko nie wstanę- pomyślałam. Wzięłam całą kołdrę i zakryłam się cała. Poczułam jak ktoś się kładzie obok mnie i głaszcze moje włosy.
- Niall, to nie zadziała- burknęłam, a ten tylko zachichotał. Odwróciłam się i znów niechętnie otworzyłam oczy. Przed sobą widziałam twarz Horana. Zostałam obkrążona przez chłopaków, którzy dziwnie na mnie patrzyli.- Dobra, robi się dziwnie... Co kombinujecie?
- My? Niic- powiedział Harry i podejrzanie przeciągnął słowo NIC. Wywróciłam oczami i zeszłam z łóżka.
- Która godzina?- spytałam chłopaków.
- Dwunasta- odparł spokojnie Liam.
- Dwunasta?!- krzyknęłam i podeszłam do szafy. Dzisiaj mieliśmy spokój z tańcami i spokojnie mogliśmy pojechać do domu chłopaków.
- Nie spakowana jeszcze?!- wrzasnął Louis podchodząc do mnie.
- Nie a co?
- Za dwie godziny jedziemy do domu- wytłumaczył Niall.
- Ja pierdole- burknęłam i wyjęłam walizkę. Zaczęłam się pakować byle jak i zajęło mi to niecałe półgodziny. Przez ten czas Sami wzięła prysznic. Zostawiłam top podchodzący pod kolor różowy, rurki w kwiatki i morskie koturny. Tego samego koloru co buty znalazłam torebkę. Wbiegłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Bardzo szybki. Wytarłam się, nałożyłam bieliznę, a potem wybrany zestaw. Zrobiłam delikatny makijaż, rozczesałam dokładnie włosy, a grzywkę ułożyłam w tradycyjny sposób. Wyperfumowałam się playboyem i wyszłam.
- Wow- otworzył szerzej buzię Harry.
- Ej!- krzyknął oburzony Niall patrząc z wyrzutem na Loczka.
- Wybacz- uśmiechnął się niewinnie Hazza, a wszyscy wybuchnęli śmiechem. Przesiedzieliśmy w naszym pokoju dobrą godzinę. Louis i Harry poszli do ich apartamentu zrobić mi i Sam kanapki, bo nie miałyśmy ochoty iść do tej restauracji. Gdy chłopcy przyszli, Liam razem z Louisem pojechali do domu przygotować pokoje. Zabrali kilka walizek, a my zostaliśmy w hotelu. O 13:30 zamówiliśmy taksówkę i bez pośpiechu zjechaliśmy windą i pięcioma walizkami. Gdy wychodziliśmy z hotelu spotkaliśmy Emi, jedną z tancerek.
- Gdzie jedziecie?- zaciekawiła się rudowłosa.
- Do domu- uśmiechnął się Niall.
- A wy?- pytanie skierowała do mnie i do Sami.
- Do nich do domu- odpowiedziałam spokojnie.
- Będziecie mieszkać razem?
- Tak. Mogę zadać ci pytanie?- zapytałam. Nie lubiłam jej. Od początku narzekała na moje układy i wymyślała, że coś ją boli. Najgorszy był jej sztuczny uśmiech.- Książkę piszesz?!
Samantha zaczęła się śmiać. Nasza taksówka przyjechała. Chłopaki wpakowali walizki do bagażnika. Harry usiadł obok kierowcy, ja obok Nialla, obok blondyna Zayn i Sam.
- Dokąd?- spytał kierowca. Harry powiedział adres i pojechaliśmy.
- Dobrze, że jesteśmy chudzi- powiedziałam, a wszyscy przytaknęli. Jeden kosmyk zaczął mi latać, a Horan wykorzystując chwilę zaczął się nim bawić. Pół godziny później wysiedliśmy z taksówki uprzejmie dziękując. Blondyn złapał moją dłoń, a ja ścisnęłam wystarczająco mocno. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na ogromny biały dom.A raczej willa. Weszliśmy do ogrodu, który ciągnął się w nieskończoność. Zamiast kwiatów, chłopcy poszli na łatwiznę i wybudowali wielki basen. Przy basenie był taras, dzięki któremu łatwiej dostać się do wody. Chłopcy przybiegli i pomogli nam z bagażami. Weszłam do środka. Przystanęłam przy drzwiach, żeby móc podziwiać salon po prawej stronie i kuchnię po lewej. Kuchnia była połączona z Jadalnią. W salonie był kominek. Na ścianie powieszona była ogromna plazma, a na podłodze walał się playstation i inne sprzęty do grania. Na półkach stało DVD i CD. Na przeciw plazmy oraz półek stały dwie białe kanapy i pufa. Wszystko wyglądało pięknie. Spojrzałam na kuchnię. Ściany miała kremowe z białymi szafkami i brązową ladą.
- Nie widziałaś naszego pokoju- uśmiechnął się szeroko Niall, który widział mój wyraz twarzy. Horan wziął dwie walizki, ja również dwie i weszliśmy na górę. Skręciliśmy w lewo. Ostatnie drzwi, były koloru białego. A cały korytarz miał kolor łososiowy, jasny. Uchylił delikatnie drzwi i spojrzał na mnie.
- Nie zdziw się jak zobaczysz... pewne plakaty- uśmiechnął się nieśmiało, a ja wyobraziłam sobie jakie to były plakaty. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam przepiękny, ale skromny pokój. Ściany były w moim ulubionym kolorze- fioletowym. I to nie takim jasnym, ale bardzo ciemnym. Gdy stało się w drzwiach widać było zwyczajne dwuosobowe łóżko. Przy drzwiach była lampka, która po zaświeceniu jej świeciła na niebiesko. Przy łóżku wisiały trzy plakaty z półnagimi laskami.
- Wiedziałam- odparłam pokazując na plakaty. Chłopak się zarumienił i szybko je ściągnął. Obok łóżka była szafka nocna. Dalej był biały ogromny dywan. Najbardziej urzekło mnie wcięcie przy oknie, gdzie można spokojnie usiąść, poczytać książkę, lub po prostu popatrzeć na widoki. A widoki były... W kącie stała zakurzona gitara. Po drugiej stronie w kącie stało biurko, a nad nim wisiała tablica korkowa. Było tam strasznie dużo zdjęć, ale nie przypatrzyłam im się dokładnie. Na biurku leżał laptop. Obok biurka były drzwi, a obok tych drzwi drugie.
- Jedne to garderoba, a drugie to łazienka- wytłumaczył. Podeszłam do pierwszych drzwi i ujrzałam ogromną garderobę. Szafy były w kolorze jasnego beżu. Bardzo jasnego.- Niestety będziesz musiała się ze mną podzielić, kochanie- powiedział podchodząc do mnie.
- Jakoś przeżyję- uśmiechnęłam się. Moje zwiedzanie się jeszcze nie skończyło. Została mi łazienka. Weszłam do niej i szeroko się uśmiechnęłam. Ściany były w kolorze zielonym, a płytki białe. Miały ogromne okno, przez, które nic nie było widać. Pod oknem była ubikacja, po lewej stronie od ubikacji była umywalka i lustro. W ścianie było wcięcie, gdzie znajdował się prysznic. Na przeciw umywalki były półki, które były wycięte ze ściany.
- I jak?- spytał, gdy spojrzałam na niego.
- No... Po prostu... WOW!- krzyknęłam i szeroko się uśmiechnęłam.
- Wiedziałem, że ci się spodoba- odwzajemnił uśmiech. Wyszliśmy z łazienki. Wzięłam dwie moje walizki plus jedną małą i poszłam do garderoby. Zaczęłam się rozpakowywać.- To ty się rozpakowuj, a ja pójdę zrobić nam coś do jedzenia- powiedział i po chwili usłyszałam zamykane drzwi. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. To najlepsze co mi się ostatnio przydarzyło.
Po piętnastu minutach przyszedł Niall z jajecznicą. Zostawiłam ubrania i podeszłam do niego. Pocałowałam go w usta jako podziękowanie i zabrałam talerz z jedzeniem. Usiadłam na fotelu, przy biurku. Spojrzałam na tablicę korkową i zobaczyłam różne zdjęcia Horana. Jak był mały, z przyjaciółmi i z dziewczyną... Z którą się całował. Musiał wyczuć, że patrze się na to zdjęcie bo podszedł do mnie. Wziął pufę i odwrócił fotel tak, że patrzyłam teraz na niego.
- To była dziewczyna- wyjaśnił.- Byłem z nią przed programem. Zerwaliśmy.
- Spokojnie- uśmiechnęłam się.- Nie musisz się tłumaczyć.
- Na pewno?- zapytał.
- Na pewno- powtórzyłam. Położył talerz z jedzeniem i złapał mnie w tali każąc tym, żebym usiadła mu na kolanach. Posłusznie usiadłam i zawiesiłam ręce na jego szyi.
- Jak ja cię kocham- szepnął szczerząc się jak głupi. Przybliżyłam twarz tak, że nasze czoła się stykały. Nie spuszczałam wzroku z niego.
- Wiem to- odparłam.
- Od teraz będę ci to mówił codziennie... Od razu jak się obudzisz w moim ramionach powiem ci te dwa słowa, które będę wypowiadał szczerze- wyszeptał.
- Jaki ty poetycki- zaśmiałam się.- Ja ciebie też kocham. Ja ciebie też- szepnęłam tym razem poważnie. Odsunęłam twarz od niego, ale nie na długo. Blondyn szybko ją przybliżył i nasze usta się połączyły w namiętnym pocałunku.
- Wciąż nie mogę w to uwierzyć, że jesteśmy razem... Że za kilka godzin położę się z tobą w łóżku i obudzę z tobą. Że będziesz wtulona we mnie...- uśmiechnął się błądząc oczami po moich ustach.
- Oj nie gadaj tyle, tylko całuj, głupku- zaczęłam się śmiać, a on ze mną. Gdy spoważnieliśmy znowu przywarliśmy do siebie. Z każdym kolejnym pocałunkiem miałam wrażenie, że coraz bardziej się w nim zakochuję...

*Dwa dni później. Dzień urodzin Sam*
Razem z Niallem postanowiliśmy zrobić Sam album ze zdjęciami. Może to nie jest jakis super prezent, ale chociaż od serca. Pracowaliśmy nad nim dobre dwie godziny. A po skończonej pracy wzięłam prysznic. Wysuszyłam włosy i dokładnie je uczesałam. Postanowiłam zrobić warkocza, który mi jako tako wyszedł. Zrobiłam mocniejszy makijaż. Założyłam czerwony stanik, prześwitującą szarą bluzkę i rurki. Oraz czerwone szpilki. Wyszłam z łazienki, a mina Nialla była nie do opisania.
- Jak zobaczę cię tańczącą z jakimś facetem to nie ręczę za siebie- powiedział grożąc mi palcem.
- Spokojnie. Jestem tylko Twoja- zapewniłam go i zaczęłam się śmiać. Do czerwonej torebki włożyłam błyszczyk do ust, perfumy, komórkę i gumy do żucia.
Pół godziny później byliśmy gotowi. Zayn kazał jej ubrać się dosyć ładnie i godzinę temu wyszli. My pojechaliśmy do klubu i urządziliśmy wszystko. Zayn z Sam mają przyjść równo o 17, a my wyskoczymy i krzykniemy Niespodzianka! Damy prezenty, poleje się alkohol, zjemy tort i będziemy się bawić do rana... Za dziesięć piąta schowaliśmy się za każdym możliwym meblem, lub czymkolwiek.
- Sam, no chodź. Kurde, no!- usłyszeliśmy głoś Zayna. Tak, to Samantha. Nigdy nie lubiła takich rzeczy. Nie lubiła też jak się wszystko przed nią ukrywa.
- No idę, idę. Ale po cholerę ta opaska- burknęła, a ja prawie co nie wybuchnęłam śmiechem.
- Dobra zdejmę Ci ją, kobieto bez cierpliwości-mruknął Zayn. Światła się włączyły, a wszyscy wyskoczyliśmy krzycząc NIESPODZIANKA!
Dziewczyna była mile zaskoczona. Tak jak mówiłam najpierw rozdaliśmy jej prezenty, później zjedliśmy tort. A barman dał każdemu alkohol i zabawa się zaczęła. Z Niallem przetańczyłam połowę piosenek. Zmęczeni usiedliśmy na kanapie obok innych i solenizantki i zaczęliśmy się wygłupiać. A dokładnie Louis z Harrym. Weszli na stół i zaczęli tańczyć. Po chwili dołączyłam do nich i zaczęliśmy się wygłupiać na tym stole.
Mimo wszystko uważałam na alkohol. Nie wypiłam za dużo i Niall również. Przecież bez alkoholu można się dobrze bawić, prawda?
Około 2 nad ranem postanowiliśmy się ulotnić z imprezy. Cała piątka chłopaków, plus ja i Sam wsiedliśmy do czarnego SUV'a. Liam, który jako jedyny nie pił wsiadł za kółkiem i odpalił auto. Po drodze zaczęliśmy się wygłupiać...
- Kurwa!- krzyknął Liam, a wszyscy popatrzyli się na niego. Nikt nic nie zdążył zrobić, po samochód zderzył się z czymś i odleciał hen wysoko... Popatrzyłam szybko na Nialla, który mocno mnie objął. Całe życie zdążyło mi przelecieć przed oczami. Ścisnęłam mocniej Horana bojąc się, że to jest już nasz koniec. Poczułam jak samochód upadł na ziemie, zaczęliśmy się obracać. Szyba się rozbiła, ale nie zdążyłam zamknąć oczu. Poczułam ogromny ból. Słyszałam krzyki i piski przyjaciół.
- Jessie kocham cię- szepnął do ucha Niall. Na chwilę wszystko się uspokoiło, ale nie na długo. Po chwili poczułam kolejny przypływ bólu. Siedziałam przy drzwiach i coś w nie musiało walnąć, bo usłyszałam jak żebra mi się łamią. Wydałam z siebie krzyk. Nie miałam siły na nic. Chciałam ostatni raz spojrzeć na Nialla, ale nie mogłam... Jakbym oślepła...
- Ja ciebie też- wyszeptałam ostatkiem sił i jakbym zasnęła...

******
HEJOOOOOOOOOOO! Dodałam trochę zgrozy, co wy na to??
Stwierdziłam, że potrzymam was w niepewności i kolejny rozdział dodam jutro... Jeżeli w ogóle będzie! Nie żartuję XD Będzie, będzie.
Oczekujcie go ^.^
  • awatar Weronika Waluga: Boski jak zawszę!! Uwielbiam czytać twojego bloga!! Czekam na następny rozdział...
  • awatar wyczuwam melanż ♥: uuuuuuuu super ; DD groza łooł < 33
  • awatar horselandia: zaskakująca końcówka mimo to i tak świetnie! czekam ze zniecierpliwieniem na następną część!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›